Morze Bałtyckie w okolicach Mrzeżyna (mamy wszakże sezon urlopowy :))

 

 

Chociaż  lato w pełni, pomimo, że raczej  nas nie rozpieszcza południowymi temperaturami, a sezon przeziębień chwilowo za nami – i przed nami, znając jego upodobania do niektórych pór roku, to i tak niektórym z nas, szczególnie tym obcującym z wszechobecną już klimatyzacją, nawet teraz „udaje się” przeziębić. Co zatem zrobić, aby zażegnać ów problem i sprawić, by w przyszłości omijał nas szerokim łukiem?

 

Kiedy chorujesz możesz zastosować lek przeciwzapalny. Jeśli interesujesz się tematyką zdrowotną wiesz już, że takie rozwiązanie to ryba, a nie wędka, dzięki której możesz sobie złowić świeżą, smaczną  rybkę (bez urazy dla wegan ;). Łowienie takich rybek będzie wymagało od Ciebie więcej zachodu, ale też da Ci pewność, że kiedy będziesz głodny, czyli kiedy będzie taka potrzeba, będziesz wiedział, co zrobić najlepszego.

 

Zadbanie o odporność, bo o tym mowa, siłą rzeczy spowoduje też, że organizm lepiej będzie sobie radził z infekcjami.

 

Głód to oczywiście metafora choroby, a rybka to sposób na odzyskanie zdrowia. Słyszałaś na pewno takie stare chińskie przysłowie, które mówi, że człowiekowi trzeba dać wędkę zamiast ryby. Chodzi o to, żeby sam nauczył się, jak sobie łowić ryby. Rozumiesz, co mam na myśli?  W czasie infekcji, dajmy na to przeziębienia, możesz więc wziąć lek przeciwzapalny, czyli rybę bez używania wędki. Na pewno stłumi objawy stanu zapalnego, obniży gorączkę, która w istocie i do pewnego momentu jest Twoim sprzymierzeńcem. Przy okazji takie rozwiązanie może dać skutki uboczne, które odczują Twoje nerki i wątroba. Ale, czy dzięki takiemu rozwiązaniu nauczysz Twój układ odpornościowy jak się skuteczniej bronić?

 

Nie twierdzę, że wręczenie ryby bezpośrednio zawsze jest rozwiązaniem gorszym niż wręczenie wędki. Czasem jest to niezbędne i wręcz konieczne na „tu i teraz”. Ale kiedy nie jest, nauczenie się posługiwania  się wędką przynosi wiele korzyści.

 

Co więc zrobić, gdy odczuwasz skutki przeziębienia?  Są  4 sposoby, o których niby wiadomo, ale rzadko kiedy dba się o to, by podchodzić do nich kompleksowo. Są to:

 

Odżywianie

 Nawodnienie

 Witaminy 

Odpoczynek i częste wietrzenie pomieszczenia, w którym przebywamy

 

Lecimy zatem:

 

Szpinak z papryką posypane słonecznikiem – mocno wegańska inspiracja 😉

 

Odżywianie

 

Prawda jest stara jak słońce, ale jakże często nie dostrzegana.

Chodzi o jedzenie jak najmniej przetworzonego pokarmu, rezygnację z białej, wysokoprzetworzonej mąki i rafinowanego cukru na wstępie i zastąpienie ich zdrowszymi zamiennikami. Tutaj mój bardzo dobry artykuł w tym temacie.

Jeśli jesz nabiał to powinien być on tylko wysokiej jakości i z pewnych źródeł.

 

Jeżeli cierpisz na jakąś chorobę autoimmunologiczną, to rezygnacja z nabiału pomoże w wyciszaniu procesu  autoimmunologicznego. Tak samo rzecz ma się z glutenem. Chodzi o mechanizm wpływu glutenu, laktozy i kazeiny – te ostatnie zawarte w nabiale, na reakcje autoimmunologiczne, czyli takie, w których układ odpornościowy atakuje własne tkanki.

 

Jedzenie oparte na jak największej ilości warzyw i owoców, najlepiej surowych i  świeżo wyciśniętych sokach, będzie Ci wielkim orężem w walce z infekcją.

Dlaczego? Bo tym sposobem dostarczasz sobie mnóstwo witamin i minerałów, których potrzebuje Twój organizm, a szczególnie układ odpornościowy, w walce z chorobą.  

 

Herbata z czystka jest ważnym i korzystnym elementem dbania o odporność.  Czystkowi  poświęciłam osobny artykuł, który przeczytasz tutaj.

 

Dieta dr Dąbrowskiej stosowana od czasu do czasu „przypominawczo”, kiedy już zapoznałaś z nią swój organizm, działa jak dużej mocy podkręcacz Twojej odporności.

Od niej zaczęło się moje zdrowienie, w  tym ze skłonności do zapadania na infekcje, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. I mimo, że mój organizm w tamtym czasie walczył „w tle” z inną, ciężką chorobą, w efekcie i tak chorowałam dużo mniej, mimo, że mój układ odpornościowy był stale obciążony niczym system komputerowy źle dobranym do pamięci antywirusem 😉

 

Niezbędna jest też całkowita rezygnacja z alkoholu na czas wszelakich kuracji naturalnych i nie tylko. Kiedyś mój kolega przytomnie stwierdził, że piwo alkoholowe pite w trakcie przeziębienia wyklucza leczenie. Miał rację. Przecież etanol jest czynnikiem toksycznym, a zatem dla organizmu obciążonego jakąkolwiek chorobą jest dodatkowym balastem, którego musi się pozbyć, to znaczy zneutralizować i wydalić. Angażuje to dodatkowe siły, o  które w efekcie jest słabszy w walce z toczącą się jednocześnie infekcją.

 

Niektórzy twierdzą, że podobnie jest z cukrem, choć na nieco innej zasadzie. Według doktor Dąbrowskiej, cukier bowiem poraża makrofagi, czyli pewnego rodzaju komórki odpornościowe. Dobrze jest więc go ograniczyć, a najlepiej całkowicie wyeliminować, tym bardziej na czas choroby, dostarczając organizmowi węglowodanów z innych, zdrowszych źródeł. Negatywny wpływ cukru na nasze zdrowie doczekał się już wielu badań i publikacji, dlatego cukrowi poświęcę osobne wpisy.

 

Nawodnienie

 

Twoje ciało potrzebuje co najmniej 1,5 l wody dziennie (podczas upałów więcej), obok innych napoi (byleby jak najzdrowszych i bezalkoholowych). To już nie tajemnica, że składamy się w dużym stopniu wody (mężczyźni w 61,6 %, kobiety 54 %), zatem, by wszystko działało jak należy, musimy jej sobie dostarczać w odpowiednich ilościach, bo w jej towarzystwie nasze płyny ustrojowe czują się i działają najlepiej , a bez niej w ogóle by się nie czuły, o działaniu nie wspominając.

 

Ale do czego dokładnie jest mi potrzebne nawodnienie? Po co mam pić tyle wody?- być może zapytasz.

 

Organizm potrzebuje wody do właściwej termoregulacji, czyli zarządzania Twoją temperaturą ciała. Odpowiednia ilość wody jest też niezbędna do tego, by płyny ustrojowe swobodnie się przemieszczały. Równie ważnym niż pozostałe powodem, dla którego warto jest pić wodę, jest  sprawniejsza  detoksykacja organizmu, czyli pozbywanie się wszelkiego rodzaju toksyn. 

Skoro w tak dużym procencie składamy się z wody, nie sposób pominąć faktu, że jest ona również naszym materiałem budulcowym.

W ciągu doby wymianie ulega ok. 5% wody całkowitej, po 10 dniach – 50 % wody. Po trzech tygodniach cała woda w naszym organizmie ulega wymianie. Taka ciekawostka dla zainteresowanych 😉

Tutaj podaję Ci link do mojego artykułu o naturalnej pomocy w chorobie nowotworowej. W akapicie „woda z cytryną i kurkumą” znajdziesz konkretne wskazówki, jak ogarnąć temat lepszego nawodnienia, tym bardziej, jeśli w ciągu dnia nie masz wyrobionego nawyku, by często pić wodę. 

 

Witaminy

 

Tu się nam kłania pięknie medycyna ortomolekularna. Czyli taka, która zajmuje się leczniczym działaniem witamin w dużych dawkach.  W naszym problemie na najwyższej pozycji plasuje się witamina C.  To absolutne „must have”  w czasie przeziębienia i nie tylko.  Może ona wiele zdziałać dobrego. W historii medycyny znane są nawet przypadki – badania doktora Klennera (według dra Andrew W.Saula, Journal of Orthomolecular Medicine), kiedy to kwas askorbinowy, czyli syntetyczny składnik witaminy C, robił wręcz całą „robotę”. Bo kwas L-askorbinowy, potocznie, choć niewłaściwie, zwany witaminą C lewoskrętną, jest po prostu syntetycznym składnikiem witaminy C.  Aczkolwiek o nieocenionych właściwościach.

 

Wspomnę krótko, że jest coś takiego jak  kalibracja witaminą C. Nadaje się do niej każda dolegliwość, od przeziębienia, do bólu tzw. korzonków. Bo we wszelkich stanach zapalnych znacznie spada w organizmie poziom witaminy C, a wzrasta zapotrzebowanie na nią. Kalibracja witaminą C to nic innego jak sprawdzenie, jaki jest próg zapotrzebowania i tolerancji witaminy C w przypadku danego organizmu i jest to tak zwany próg jelitowy. Większość ludzi ma sprawny mechanizm jelitowy służący wydalaniu nadmiaru witaminy C z organizmu. Ilość poniżej progu jelitowego jest ilością, jakiej potrzebujemy. O kalibracji więcej napiszę we wpisach dotyczących witaminki C.

 

Dla sprawnego działania układu odpornościowego niezbędne są też inne witaminy, jak np. D3, E i A oraz witaminy z grupy B. Szczególną rolę odgrywa tu witamina D3, najlepiej w protokole z K2, która to wspomaga działanie witaminy D3 i jest dla organizmu drogowskazem, gdzie ma kierować witaminę D3. Tym bardziej powinniśmy dbać o utrzymanie odpowiedniego poziomu wit. D3, jeśli chorujemy przewlekle. Czyli, jeżeli oprócz tego przeziębienia masz jeszcze jakąś inną chorobę „w pakiecie”. Wybacz porównanie, ale takie zobrazowanie pozwala na trafniejsze wyjaśnienie, czym jest zakażenie współistniejące. Witamina E i A to przeciwutleniacze. Mówiąc bardzo ogólnie, przeciwutleniacze pomagają w wygaszaniu stanów zapalnych. Usuwają wolne rodniki, czyli wolne atomy tlenu, które w czasie choroby, ale nie tylko, atakują Twój organizm. To ważne, dlatego doczekają się osobnego wpisu.

 

Panie w ciąży powinny szczególnie uważać na witaminę A. Znane są bowiem sytuacje, że jej nadmiar mógł powodować poronienia. Jeśli jesteś w ciąży to dawkowanie wszelkich substancji leczniczych, a do takich należą witaminy, pozostaw lekarzowi.

 

Witaminy z grupy B wspomagają działanie układu nerwowego, ba, są dla niego niezbędne. Ich niedobór odbija się na kondycji psychicznej, a  ta i tak nie jest najlepsza w czasie choroby.

 

Do prawidłowego działania układu odpornościowego niezbędny jest także jod, magnez, selen i cynk.

 

Składniki na zielonego, pełnego witaminek szejka 🙂

 

 

Odpoczynek i cyrkulacja powietrza

 

Odpoczynek i sen nie są trudne do realizacji kiedy jesteś chora, bo choćbyś chciała inaczej organizm pewnie sam się domaga odpoczynku i „każe” Ci zwolnić. Najrozsądniejszym wyjściem jest się nie opierać i zadbać o spokój i wypoczynek. Porządki, czterodaniowe obiady czy wyczerpujące prace umysłowe to „rozrywka” na dni lepszej formy. Bowiem inne ustalenie priorytetów może odbić się echem w postaci dłuższego i cięższego przechodzenia infekcji. Mam tu na myśli infekcje w fazie ostrej, kiedy czujesz się osłabiona. W chorobach przewlekłych ruch jest wręcz niezbędny do tego, by odzyskać zdrowie. Ale i tutaj dobrze jest zachować umiar, by nie przeciążać organizmu i tak obciążonego walką z chorobą.

 

Częste wietrzenie pomieszczeń to zwiększona cyrkulacja powietrza. Wypuszczasz te z wirusami i bakteriami, wpuszczasz świeże. Efekt zdrowotny można sobie wydedukować 🙂 W czasie wietrzenia oczywiście lepiej, żeby Cię nie było w wietrzonym pomieszczeniu, bo Twój osłabiony układ odpornościowy mógłby sobie nie poradzić z dodatkowym obciążeniem w postaci nagłej zmiany temperatury otoczenia i wietrzenie mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku. Im chłodniej jest na zewnątrz wietrzonego pomieszczenia, tym większa potrzeba, byś ewakuowała się na czas wietrzenia. W lecie raczej nie masz tego kłopotu, bo zwykle temperatura na zewnątrz niewiele różni się od tej wewnątrz pomieszczenia, a często nawet ją przekracza. Wówczas i pożytek z wietrzenia odpowiednio jest mniejszy, ale wtenczas upierałabym się przy stałej cyrkulacji powietrza czyli stale otwartych oknach, kiedy tylko ciepło na to pozwoli.  Z wyłączeniem chłodniejszych nocy.

 

Konkluzja jest taka, że  odpowiednia ilość snu, wypoczynku, świeże powietrze, zdrowe, świeże jedzenie dostarczające składników odżywczych, witaminy, minerały i woda, wspomogą Twój powrót do zdrowia, a bardziej zażyła z nimi znajomość zmniejszy Twoją atrakcyjność „w oczach” przeróżnych patogenów, czyli tych małych szkodników, które sprawiają, że chorujemy. Dzieje się tak dlatego, że oczyszczony, wypoczęty, nawodniony  i dobrze odżywiony organizm uruchamia naturalne zdolności do samo leczenia i gdy mu dasz to, czego potrzebuje, odwdzięczy Ci się sprawniejszym działaniem układu odpornościowego.

 

Kiedy już nauczysz się jak dbać o odporność, czyli podarujesz sobie wędkę, może się okazać, że samodzielnie złowiona rybka okaże się zdrowsza i smaczniejsza 🙂

 

Dużo zdrówka!

 Jagodowa 🙂

Źródła:

Wykład dr Ewy Dąbrowskiej cz. 1

Wykład dr Ewy Dąbrowskiej cz. 2

3

 


Disclaimer: Nie jestem lekarzem i nie leczę. Zamieszczane tu treści mają charakter jedynie informacyjny i edukujący. Dlatego nie mogą one zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Opisywane tu zagadnienia przedstawiane są wieloaspektowo.