To właśnie jest symbioza… pod warunkiem, że drzewo też coś z tego ma, albo przynajmniej nie ponosi szkody 😉

 

Symbioza według słownika języka polskiego to stałe lub okresowe współżycie dwóch organizmów czyli symbiontów różnych gatunków, przynoszące korzyść co najmniej jednemu z nich, a nie przynoszące szkód żadnemu z nich. Wikipedia zaś podaje dodatkowo, że często trudno jest ustalić dokładny bilans strat i zysków współżyjących organizmów. Hmm..

Drzewo na załączonym obrazku żyje w symbiozie z hubą, jeżeli w takim układzie przynajmniej nie odnosi szkody. Inaczej byłoby to bezczelne wykorzystywanie ze strony huby. A mówiąc językiem biologii – pasożytnictwo.

Symbioza zatem w przełożeniu na kontekst niekoniecznie biologiczny jest co do zasady warunkowa.

Ty i ktoś albo coś jesteście sobie nawzajem potrzebni – to jeden z wariantów. Umówmy się, że gatunek może być ten sam – ludzki. Tak oto symbioza przestaje być pojęciem stricte czyli ściśle biologicznym, a staje się czymś tak uniwersalnym, że pojmuje je każdy, kto funkcjonuje w społeczeństwie. A my i przyroda? My jej potrzebujemy, ale czy ona potrzebuje nas? Czy przyroda nie przetrwałaby bez istnienia gatunku ludzkiego? Czy w związku z odpowiedzią na to ostatnie pytanie staramy się przynajmniej nie szkodzić jej,  jak dalece jest to możliwe (bo w ogóle nie jest)?

 

 

 

Ptaszek z karkonoskich lasów 🙂

 

Ale wracając do sensu uniwersalnego..Ty masz coś, czego potrzebuje ten Ktoś, a Ktoś ma coś, czego potrzebujesz Ty. To może mieć wyższe, niematerialne i niewymierne (choć dające się określić) znaczenie, jeżeli tym czymś jest miłość. Paradoks symbiozy w miłości polega na tym, że miłość sama w sobie i w swoim założeniu jest bezwarunkowa, choć symbioza bezwarunkowa nie jest. Warunkiem symbiozy bowiem, jak podają źródła, jest wzajemność albo przynajmniej brak szkody. Ale wracając do nas.. Jesteśmy tak stworzeni, że każdy z nas potrzebuje miłości, już nie wnikając w jej rodzaj. Gdy jej nie dostajemy, zwykle nie potrafimy jej dawać, choć jej dawanie wiąże się z brakiem oczekiwań, by ją otrzymywać. 

 

Każdy z nas potrzebuje miłości, a kiedy jej nie dostaje, źle się dzieje z jego psyche, a nawet fizis.

 

Następny paradoks miłości polega na tym, że im bardziej bezinteresownie jej udzielasz, tym bardziej i obficiej do Ciebie wraca. To ważne, by zdawać sobie sprawę, że nie chodzi o brak asertywności. Jej brak oznacza, że z Twoją miłością do siebie samej/siebie samego jest coś nie halo. Nie kochając siebie trudno nauczyć się miłości do innych. O ile to w ogóle możliwe.

Jeśli Twoje pobudki nie są czyste, nawet bez złej woli, na przykład wtedy, kiedy Twoje uczucia i decyzje podszyte są lękiem i chwilowo nie możesz się wznieść ponad to, to wtedy czujesz sama, że Twój przekaz trafia w próżnię. Odbija się i rozprasza. Nie trafia do serc, nie wraca do Twojego serca. Nawet z niego nie wychodzi w czytelnej i przyswajalnej postaci. Dając bezwarunkowo miłość, dostajesz ją także, wraca do Ciebie, a więc spełniony jest warunek symbiozy. Tylko, że nie jest on dla Ciebie sine qua non (czyli warunkiem niezbędnym), a co ciekawe, właśnie dzięki temu zaistnieje.

 

Usłyszysz być może, że w świecie dorosłych nie ma bezwarunkowej miłości. A co Ci szkodzi uśmiechnąć się do niemiłej pani w kolejce, narzekającej na wszystko dookoła? Ten uśmiech do Ciebie wróci, może właśnie dlatego, że obdarzając nim wcale tego nie oczekujesz. Nie kalkulujesz. Może nie ta pani, może nie w ten sam dzień, ale ktoś uśmiechnie się do Ciebie, ktoś Ci pomoże, spotkają Cię korzystne okoliczności. Tak to już jest, że im wyżej się wznosisz, tym więcej zostawiasz w tyle, lub na dole jak wolisz, tego, co niskie. Nieważne czy to towarzystwo kogoś, kto narusza Twoje granice, niemiłe spojrzenie, czy ogólne niezadowolenie. Jeśli nie narzekasz, narzekacze nie będą mieli już przyjemności rozmowy z Tobą. To już z Tobą nie współgra i nie może się dogadać z Twoim światem. 

 

Tak więc jesteś ze swoim Ktosiem, w swojego rodzaju symbiozie, bo obydwoje potrzebujecie bezwarunkowej miłości. I to jest w porządku, bo uczenie się miłości jest zadaniem i przygodą na całe życie. 

Ale nie tylko dlatego życzę Ci życia wypełnionego miłością.

 

Uściski 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *