Lubię, gdy tak pięknie bawisz się słowami.. Werbalną ciszę przerywa niewerbalny potok gestów.. Patrzę na Twoje usta i próbuję przeczytać z nich to, czego nie chcesz mi powiedzieć, bo boisz się, że to zbyt wiele.. że mnie spłoszysz..

W Twoich oczach widzę swój własny blask, więc patrzysz w podłogę jakbyś bał się, że zobaczę, co jest za nim.. Twoje dłonie pokonują długą drogę pod moim swetrem, zanim dotkną mojej skóry. Żartujesz czasem, że ta droga była tak długa, że bałeś się, że nie wystarczy Ci życia na to, by iść.. Jeszcze zanim poczuję ból Twoich dłoni wplecionych w moje długie włosy, zwieńczony zbyt mocnym szarpnięciem, za które zbyt bardzo przepraszasz, zanim usłyszę odgłos Twojej zrzucanej na podłogę bluzy, poczuję, jak szepczesz mi do ucha, że choć tyle razy pokonywałeś tyle dróg, to nigdy nie bałeś się tak bardzo, jak teraz..

Czuję ból Twojej skóry, kiedy zbyt mocno wtapiają się w nią moje paznokcie. Twój spokojny oddech już prawie zapomniał o tamtym strachu i o kilometrach niepewności, które przeszedłeś, żebyśmy mogli dotrzeć tu razem.. Myślałam, że twardo stąpam po ziemi, ale Ty potrafisz mnie od niej oderwać.. Nadal widzę siebie w Twoim spojrzeniu. Teraz jednak przyglądasz mi się z uwagą, jakbyś chciał się upewnić, czy już wróciłam stamtąd, gdzie byliśmy razem trzymając się za mocno splecione dłonie. Dotykasz moich ust, jakbyś chciał powstrzymać je przed jakimkolwiek słowem. Po to, by móc je tylko w ciszy całować..


Listy do M.

 

 

Jagodowa

 

Zdjęcia: Pixabay.

 

2 thoughts on “Lubię…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *