Nareszcie.

Po dwóch latach pilnej nauki i pracy w Jeleniej Górze, nareszcie miałam czas, żeby wybrać się w góry. Niech żyje koniec sesji!

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Jelenią Górę od gór, a w tym przypadku Karkonoszy akurat, dzieli paręnaście kilometrów 😉

Na wspólny Jagodowy challenge wybraliśmy miejsce, do którego zapuszczają się nieliczni zapaleńcy, a to z powodu jego niedostępności – nie każdemu chce się kluczyć po karkonoskich szlakach ze stawianym co chwilę pytaniem: To już skręcamy? Czy jeszcze dalej? 😉

Widok z zielonego szlaku – okolice Śnieżnych Kotłów

Na wstępie dziękuję mojej Ekipie za wytrwałość w dążeniu do wspólnego celu, jakim była Chatka Wielkanocna.

Tobie Piotrku dziękuję za rozsądek oraz wsparcie logistyczne 😉
Tobie Maćku za to, że z mapą czuwałeś, byśmy za bardzo nie błądzili, jednocześnie nie zabierając nam frajdy, jaką było samodzielne poszukiwanie Chatki. Twoja uwaga: „Pati nie wydaje Ci się, że na fotce było mniej drzew? To może nie być właściwe miejsce do poszukiwań..” – była bezcenna 😉

Nasza trasa rozpoczęła się w Jagniątkowie, gdzie dotrzeć z Jeleniej Góry można autobusem linii numer 15 (jest to moim zdaniem najbardziej malownicza linia autobusowa świata).
Z Piechowic zaś.. także autobusem linii 15. Albo piechotą przez Michałowice.
My wysiedliśmy na przystanku obok Domu Hauptmanna, ponieważ jest to lokalizacja najbliższa ulicy Myśliwskiej, wiodącej do Koralowej Ścieżki. Stamtąd kierowaliśmy się ulicą Myśliwską do Żywego Banku Genów, mijając Rezydencję Spa&Wellness nad Wodospadem. Tuż za Bankiem Genów znajduje się wejście na niebieski szlak, czyli w tym przypadku Koralową Ścieżkę.

Przy wejściu na szlak zostaniesz poproszony o uregulowanie niewielkiej opłaty za wstęp na teren Karkonoskiego Parku Narodowego. My z Maćkiem akurat mieliśmy tymczasowe zameldowanie w Jeleniej Górze. A Piotrek jest tubylcem. Zatem nie dotyczyła nas kwestia opłaty. Jeżeli jesteś z Jelonki lub okolic, jesteś zwolniony z tej opłaty na mocy przepisów administracyjnych.

W internetach pisali, że Koralowa Ścieżka to przyjemny szlak.. Hmm…

Dla nas przyjemny był dopiero na wysokości ok.1000 m n.p.m., kiedy to droga pod górę będąca połączeniem treningu cardio z wysiłkiem oporowym, zmieniła się w usłaną z desek fajną, łagodną dróżkę.

Ja z Piotrkiem na całkiem już przyjemnej części szlaku. A za nami nasz dzielny fotograf Maciej 🙂

Jednak zanim dojdziesz do tego momentu, przejdziesz całkiem niezły trening..

W czasie drogi Koralową Ścieżką mieliśmy okazję podziwiać ładne widoki. Szczególnie grupa skałek po lewej stronie szlaku była nie lada atrakcją. Ze skałek rozciąga się piękny widok na Karkonosze – od Śnieżnych Kotłów w stronę Śnieżki, Kotlinę Jeleniogórską, a także na zbiornik wodny – najprawdopodobniej Sosnówki.

Dlaczego Koralowa Ścieżka? Nie mam pojęcia. Korali nie uświadczyliśmy, co najwyżej parę nakryć głowy, pozostawionych zapewne nieopatrznie przez strudzonych wędrowców, na gałęziach w różnych częściach szlaku. I chociaż dzień był upalny, nie skusiliśmy się – mieliśmy swoje 🙂

Na taki widok możesz liczyć podczas drogi. Z prawej strony fragment Wielkiego Szyszaka 🙂

Maciek, nasz nieoceniony fotograf i topograf w jednej osobie oraz jego odkrycie – „lokowanie produktu” 😉

Po pierwszych kilkuset metrach szlaku, paru łagodnych jego fragmentach oraz kilku wymagających większego wysiłku podejściach, dojdziesz do typowo rekreacyjnego górskiego szałasu. Można tam odpocząć przed dalszą wędrówką. Bardzo Cię proszę o zachowanie porządku.
Zresztą zakładam, że skoro to czytasz, to lubisz chodzić po górach, a skoro jesteś górołazem, to lubisz obcować z naturą. A skoro lubisz obcować z naturą, to najprawdopodobniej ją szanujesz. Ot.. taki wniosek. Mam nadzieję, że słuszny.

W dalszej części szlaku będą dominowały bardziej wymagające podejścia, aż w końcu dojdziesz do wspomnianej wyżej ścieżki z desek, którą przejście będzie już tylko przyjemnym spacerkiem. Jednak jeszcze nie czas na szpilki..

Bo oto jesteś na rozdrożu pod Śmielcem, na wysokości 1127 m n.p.m. I kierujesz się na Śnieżne Kotły.

Rozdroże pod Śmielcem.

Aby dojść do Chatki Wielkanocnej, trzeba z zielonego szlaku odbić w prawo. Kiedy? Wtedy, gdy zobaczysz, że obraz drzew się rozrzedza, a Twoim oczom ukażą się pozostałości katastrofy ekologicznej, która miała tu miejsce w latach 80-tych ubiegłego wieku. Zobaczysz srebrne kikuty drzew.

Widok horyzontu będzie coraz bardziej koncentrował się na prawym śnieżnym kotle.

W pewnym momencie będziesz przechodził obok tablicy edukacyjnej, którą będziesz miał po prawej stronie.

To znak, by odbić w prawo ledwie widoczną ścieżynką.

My z Piotrkiem błądziliśmy, ponieważ uparłam się, że poradzimy sobie bez mapy. To znaczy było mi bardzo na rękę, że Maciek tą mapę miał, jednak uprosiłam go, żeby nie zabierał mi satysfakcji z prawie samodzielnego poszukiwania chatki 🙂

Efekt był taki, że kiedy już dostrzegliśmy chatkę (Piotrek pierwszy – tak po prawdzie..), przedzieraliśmy się do niej przez chaszcze (skąd ja to znam.. – pamiętasz moją wędrówkę na Borówczane Skały 🙂 ?). Teraz jednak wędrowałam w towarzystwie oraz przy udziale wsparcia dwóch amatorów trekkingu, a zatem było to błądzenie kontrolowane.

A tak wyglądało nasze poszukiwanie Chatki.. 🙂

Challenge complete 🙂

Krajobraz w okolicach Chatki Wielkanocnej. Widok na Śnieżne Kotły. Nie sugeruj się mocno tym akurat obrazkiem, ponieważ zbyt wcześnie odbiliśmy w prawo z zielonego szlaku. Ale to już mniej więcej ta wysokość.

Szanowny Turysto. I przy okazji Mój Drogi Czytelniku.

Chatka Wielkanocna została zbudowana w latach 60-tych ubiegłego stulecia. To bardzo ważne, by uszanować ten fakt. Nie wchodź na dach (bo może się zawalić – deski przeszły wiele różnych stanów pogodowych), nie próbuj na siłę otwierać drzwi (klucz do Chatki ma pewna Pani w Jagniątkowie i trzeba mieć zgodę KPN-u). Uważaj także dla własnego bezpieczeństwa na spróchniałe deski przy chatce. Chatka Wielkanocna to obiekt niemal zabytkowy i oby jeszcze przez długie lata była elementem karkonoskiej przyrody okolicy Śnieżnych Kotłów.

Wracając na szlak zorientowaliśmy się, gdzie należało odbić z niego w prawo, aby dojść do chatki. Było to nieco dalej, niż zdecydowaliśmy (powyżej napisałam Ci gdzie mniej więcej będziesz na dobrej lokalizacji).

Zdecydowaliśmy się wracać inną drogą niż na Jagniątków. A mianowicie przez Michałowice.

Zeszliśmy więc w pewnym momencie z zielonego szlaku na niebieski – prowadzący do Michałowic. Droga powrotna po kamieniach utwierdziła nas w przekonaniu, że Koralowa Ścieżka nie była jeszcze maksem tego, czego w dniu dzisiejszym wymagały od nas Karkonosze.. Minęliśmy Wysoki Most i schodziliśmy w kierunku Michałowic. Trzy Jawory utwierdziły nas w przekonaniu, że jesteśmy we właściwym miejscu, zaś po parudziesięciu minutach weszliśmy z lasu do najbardziej malowniczej dzielnicy Piechowic – do Michałowic.

W planach mieliśmy obowiązkowo bajeczny widok z przystanku na Śnieżnej, a następnie spacer do centrum Piechowic wraz z piwkiem u Bazyla.

W Michałowicach, w obliczu krótkiego czasu oczekiwania na autobus linii 15, postanowiliśmy jednak zmienić plany. Do centrum Piechowic dostaliśmy się autobusem linii 15. Spotkanie na u Bazyla miało miejsce parę dni później, ponieważ w dniu dzisiejszym zmęczeni wędrówką wróciliśmy autobusem linii 9 do Jeleniej Góry.

Następny karkonoski challenge już czeka na podjęcie.. A póki co, w planach mam prozdrowotny work&travel na Wybrzeże 🙂

Tutaj , pod koniec artykułu, znajdziesz informacje, o czym należy pamiętać wybierając się w góry.

Jagodowa.

2 thoughts on “Koralowa Ścieżka i Chatka Wielkanocna – niebieski szlak”

  1. Polecam wybranie się na wycieczkę tym szlakiem , nawet jeśli się boisz , to naprawdę nie ma czego – piękne widoki rekompensują wszystko 🙂 I ta satysfakcja z odnalezienia Chatki… Dziękuje ekipo

    1. A my Tobie dziękujemy Piotrek 🙂 Z taką ekipą nie ma się czego bać 😉 A Czytelnikom przypominamy o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w górach, o których mowa pod koniec tego artykułu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *