Przełom października i listopada to czas, który dla większości z nas jest czasem zadumy i refleksji.

Dla wielu, w tym szczególnie dla wrażliwców, którzy na przełomie jesieni i zimy zmagają się ze spadkiem nastroju, jest to też trudny czas, w którym ciemne dni i długie wieczory skutkują jesienną chandrą.

Sezon na doła uważam niestety za rozpoczęty.

Moje chandry, jeśli się zdarzają, raczej nie mają związku z pogodą i porą roku, ale jest wiele fajnych babeczek i chłopaków, dla których zaczął się trudniejszy czas.

Tym z Was, których powoli już ogarnia ten znajomy, nieprzyjemny, jesienno-zimowy blues, dedykuję ten artykuł, w którym postarałam się zaradzić Waszym smutkom.

Poniżej podaję 10 sposobów na doła, które według wszelkich naukowych prawideł powinny zadziałać 🙂

1. Doświadczaj swoich emocji.

Ten sposób nie jest najprzyjemniejszy, ale za to daje efekt.

Jeśli zdołowało Cię coś konkretnego, wejdź w to myślami, ale przede wszystkim emocjami.

Nie uciekaj i nie spychaj tego wgłąb siebie. Wypierane emocje nie znikają – wypierane emocje mogą zamienić się w choroby, nie tylko psychiki, ale i ciała. Objawy somatyczne tak charakterystyczne w nerwicach, nazywane są wędrującym po ciele lękiem, ponieważ ich przyczyną jest wyparty, nieuświadomiony lęk. Inna sprawa, że część nerwic powstaje z powodów endogennych – zwykle są to niedobory składników odżywczych, jak np. magnez, kwasy omega 3, ale o tym będzie więcej poniżej oraz w artykule poświęconym szczególnie nerwicy.

Ważne jest, by nie intelektualizować tego, co przeżywasz. Chodzi zatem nie tyle o przepuszczenie tego, jak się czujesz, przez swoją racjonalność. Chodzi o wejście w swoje przeżycie i zadawanie sobie pytań.

Jak się czuję? Co dokładnie czuję? Jak mogę nazwać te emocje? Jeśli jest to lęk, to czego się boję? Czy jest to smutek, a jeśli tak, to co dokładnie do wywołało?

Staram się zrozumieć, czemu np. się smucę. Może ta sytuacja przypomina mi coś bolesnego z przeszłości?

Trzeba się przyjrzeć swoim emocjom, zadawać pytania i nie bać się odpowiedzi. Akceptować, nie wypierać. I iść dalej.

Taki przykładzik:

Czuję niepokój, bo uświadamiam sobie, że Marcin dość długo się nie odzywa. W tej palecie uczuć jest też smutek. I trochę rozczarowania. Nazywam moje emocje jedna po drugiej, zatrzymuję się chwilę nad nimi i pozwalam, by przeze mnie przepłynęły, nawet jeśli to mi sprawia chwilowy dyskomfort. Nie udaję, że nie czuję, żeby tylko nie bolało. Pozwalam sobie na odczuwanie, nawet gdy nie podoba mi się ta paleta moich emocji. I pamiętam, że nie ma złych emocji i wszystkie mam prawo odczuwać.

Myślę sobie, ok, tak właśnie się czuję. Ale zaraz zaraz. Nie wiem jaki jest powód, że się do mnie nie odzywa ten Marcin. Niekoniecznie jednak mam powód do smutku, niepokoju i rozczarowania w takim natężeniu, jakie odczuwam. I zaczynam pracować nad interpretacją, co zmienia nastawienie, wpływa na myśli i bardziej mnie „ustawia do pionu”, a także automatycznie wpływa na to, co w związku z tym czuję. I może zamiast zamartwiać się i dobudowywać sobie fabułę o tym, jak to uczucie Marcina do mnie wygasło, zauważę, że są też inne opcje.  Być może Marcin ma teraz trudny czas, być może ma jakiś kłopot, więc przy najbliższej okazji zapytam w czym rzecz. Będę miała jasność sytuacji i jeśli rzeczywiście Marcin przeżywa gorszy czas zapytam, w jaki sposób mogłabym go wesprzeć.

Nazywanie przeżywanych emocji oraz, co jest już bardzo fajną i dającą wiele korzyści umiejętnością, umiejętność ich wyrażania, to coś, co można i trzeba w sobie wypracować. Przyda się w życiu, ba, jest to niezbędne. Podniesie też nasz poziom inteligencji emocjonalnej, a co za tym idzie, polepszy nasze relacje z innymi i sprawi, że będą one dla nas źródłem satysfakcji i jeszcze jednym powodem do ogólnie odczuwanej radości.

Tak, to jest możliwe.

2. Uzupełnij niedobory pokarmowe

Większość nerwic powstaje z powodów endogennych – zwykle są to niedobory składników odżywczych, jak np. magnez, potas, kwasy omega 3.

Do tego dochodzą mechanizmy sprawcze, powodujące „odpalenie się ” choroby, takie jak np. niedoczynność tarczycy, uwarunkowania osobiste (osobowość neurotyczna, tzw. wrażliwa) i trudne emocjonalnie dzieciństwo.

Czy po uzupełnieniu składników odżywczych nie będę tak przeżywać swojego lęku?

Prawdopodobnie bodźce, które odpalają go teraz, przestaną być tak bardzo istotne dla Twojego układu nerwowego i Twoje ciało nie będzie zalewało Cię z byle powodu adrenaliną, wraz ze wszystkimi towarzyszącymi temu przykrymi dla Ciebie skutkami, jak skoki ciśnienia.

Trochę inaczej, choć podobnie, wygląda sprawa z plagą naszych czasów – depresją. W sumie się nie dziwię, że tyle osób choruje na depresję. Mieszkamy w przeważającej części w blokowiskach, w dodatku przez większość roku słabo oświetlonych światłem słonecznym, które to światło, a wraz z nim witamina D3, jest głównym powodem odczuwanego przez nas lepszego samopoczucia w miesiącach letnich.

Uzupełnij, oczywiście z głową i najlepiej pod nadzorem kogoś znającego się na rzeczy, takie składniki odżywcze, jak magnez, witamina C, kwasy Omega 3, witaminy z grupy B, a w szczególności wit. B12, wit. B6 – pełniącą mega istotną rolę we wchłanianiu magnezu oraz w funkcjonowaniu układu nerwowego, B9 -kwas foliowy i B3 -czyli tak ważną dla neuro-psyche niacynę.

Jeśli masz nerwicę, cierpisz prawdopodobnie na niedobór magnezu, a często i potasu (coś Ci mówi skakanie mięśni i dodatkowe skurcze w ekg?). Pamiętaj jednak, że jeśli koniecznie chcesz samodzielnie uzupełniać potas, to tylko z pożywienia. Jedz więc dużo bananów i pij sporo soku pomidorowego. Potas zawierają też np. pestki dyni i wiórki kokosowe. Mają go bardzo dużo przecier pomidorowy i kakao. Inna niż z pożywienia suplementacja potasu może odbywać się tylko pod nadzorem lekarza, ponieważ potas to pierwiastek bardzo ważny dla układu krążenia i jego wahania  w surowicy mogą być bardzo groźne. Raczej nie ma opcji, by przedawkować go z pożywienia przy zdrowych nerkach.

Jeśli jesteś kobietą i masz skłonność do arytmii w okresie okołomiesiączkowym, dbaj wtedy szczególnie, aby w Twojej diecie w tym czasie nie brakowało potasu. Jego zapotrzebowanie średnio wynosi 4.700 mg./dobę. W takim wypadku powinnaś być też pod stałą opieką lekarza, który w razie potrzeby zaleci dodatkową suplementację. 

A także magnezu, który jest lekiem antyarytmicznym.

Jeśli masz depresję banany będą dla Ciebie szczególnie istotne, ponieważ są bogatym źródłem tryptofanu – aminokwasu pełniącego istotną rolę dla prawidłowego poziomu serotoniny. Jej niedobór w organizmie często jest powodem krótszych lub dłuższych epizodów depresyjnych.

Jedz ryby dla dostarczenia kwasów Omega 3, EPA oraz DHEA.

Jedz dużo warzyw i owoców, korzystaj szczególnie z tych sezonowych. Pij co najmniej 1,5 l wody dziennie, najlepiej wzbogacanej magnezem, także zimą.

Zadbaj o zdrową, pełnowartościową dietę, a jeśli masz problem z jej skomponowaniem, poradź się dietetyka.

3. Czas na relaks

Być może jak większość ludzi pędzisz przez dzień niemal bez tchu, jakim jest chwila relaksu. Takie życie w ciągłym biegu u co wrażliwszych z nas może spowodować wystąpienie syndromu wypalenia zawodowego, przewlekłego zmęczenia, nerwicy lub depresji.

Znajdź więc każdego dnia czas na to, co sprawia Ci szczególną przyjemność. Chociaż trochę czasu..

Jeżeli chodzi o Panów, to liczę Panowie na Waszą inwencję twórczą. Wiecie, jakie macie hobby. Cokolwiek to jest, jeśli nie jest destrukcyjne – nie zaniedbujcie tego 🙂

Natomiast szepnę parę słówek Paniom.

Zatrzymaj się. Weź odprężającą kąpiel w towarzystwie świec lub ciepły prysznic. Zaszyj się pod kocem z książką i kubkiem kakao lub filiżanką kawy.

Polecam gorąco bezkofeinową kawę parzoną lub kakao ze szczyptą kurkumy, imbiru, cukrem kokosowym i mlekiem takim, jakie lubisz. Dlaczego bezkofeinową? Ponieważ zwykła nasila reakcje lękowe u osób z nerwicą.

Jeśli jest ładna pogoda, wybierz się na spacer. Jeśli biegasz, wyjdź pobiegać. Idź popływać i przy okazji wygrzej się w saunie.

Możesz też wybrać się na weekend w góry i tutaj znajdziesz moje propozycje górskich pieszych wycieczek.

Jeśli masz możliwość nałapać sobie witaminki D3 wprost z promieni słonecznych pod tropikalnym niebem, to zachęcam Cię do listopadowego wyjazdu w tropiki 🙂

Albo nie ruszając się z własnej kanapy możesz obejrzeć dobry film. W czasie mojego ostatniego doła postąpiłam inaczej niż zwykle i postanowiłam oderwać się od swoich myśli. Zrobiłam sobie relaks z filmem pt. „Zostań jeśli kochasz”. Piękny, wzruszający i naprawdę na poziomie. W dodatku dużo w nim muzyki, a tą uwielbiam 🙂 I uwaga, to nie jest romans ani melodramat rodem z oper mydlanych, ale dobrego gatunku film. Choć nie wątpię, że znajdą się i takie romanse i melodramaty.

Mogę polecić Ci także: „August Rush – Cudowne dziecko”, „Bez miłości ani rusz”, „Między wierszami”. Dwa ostatnie spodobają Ci się, jeśli masz literackie inklinacje. I mój ukochany, szalenie inspirujący  „Dzika jak natura”. Szczególnie mi bliski.

4. Muzyka balsamem dla duszy.

Kiedy ja mam doła, zwykle natychmiast dzieje się jedna z dwóch rzeczy. I tylko jedna z nich jest fajna. Mianowicie, albo chce mi się czegoś słodkiego i to nie jest fajne, za to typowe.  Albo z upodobaniem zatapiam się w dźwiękach ulubionego rapu w wykonaniu niejakiego Pezeta, którego głos działa na mnie jak jagody z sosem czekoladowym już od czasów, gdy obydwoje byliśmy piękni i młodzi 😉 A tak zupełnie poważnie, Pezet poza głosem ujmuje mnie swoją wrażliwością werbalną i tym, co od zawsze potrafił zrobić ze słowami. Czasami ta czekolada z jagodami jest prawie gorzka w swoim racjonalizmie, ale takiego go własnie lubię.

Lubię delektować się tą liryką szczególnie w ciszy bezsennej nocy, bo i takie mi się zdarzają. Moją towarzyszką jest wówczas „Muzyka emocjonalna”.

Też znajdź sobie swój rap, który będzie Ci grał w uszach i w sercu, kiedy w duszy zimno.

Chodzi mi o taką muzykę, której słuchanie przynosi Ci ukojenie, bez względu na gatunek.

5. Popłacz sobie, jeśli zbiera Ci się na płacz.

Jeśli porządnie weźmiesz się za punkt 1, to prawdopodobnie odczujesz potrzebę popłakania sobie.

Mogą zadziać się dwie rzeczy, po tym jak grzebanie w emocjach zaboli. Albo poczujesz ulgę, kiedy dojdziesz do istoty problemu, albo zbierze Ci się na łzy. I ulgę poczujesz, jak już sobie popłaczesz. Nawet jeśli nie ogarniesz od razu istoty Twojego problemu, nie martw się. Prędzej czy później przyjdzie odpowiedź, zrozumienie, a wraz z nim uwolnienie. Czasem wystarczy po prostu uwolnić emocje. Sprowokować je do wyjścia na zewnątrz.

6. Telefon do przyjeciela.

Albo przyjaciółki.

W trudnym czasie możesz chcieć pobyć sam na sam z własnymi uczuciami. Albo podzielić się nimi z drugim człowiekiem. W tym celu wykonujesz „telefon do przyjaciela”. Niech to będzie, bez względu na płeć, wiek i stopień pokrewieństwa z Tobą (lub jego brak) osoba, której bezwzględnie możesz powierzyć swoje emocje. Osoba, do której możesz mieć zaufanie.

7. Kup sobie w końcu ten upatrzony komplet bielizny.

Jeśli jesteś facetem, raczej nie rajcują Cię bokserki i kupujesz je sobie ze średnią namiętnością.

Ale to, co w takim asortymencie kupujesz dla Niej..? Już chyba bardziej porusza Twoje poczucie estetyki 😉

Jeśli jednak jesteś „Oną” to kup sobie tą bieliznę, jeśli możesz pozwolić sobie na to, bo w innym wypadku mogłabyś pogłębić swojego „doła” (jeśli kupisz, a nie możesz sobie pozwolić) 😉

I załóż ją nawet pod bojówki i bluzę z kapturem, jeśli tak się nosisz 🙂 Nieważne, że świat nie będzie wiedział o istnieniu tej przecudnej bielizny na Twoich atrybutach kobiecości i nie będzie się pod taką garderobą jej spodziewał, na Tobie grabiącej akurat liście na ogródku. Ty będziesz wiedziała i będziesz czuła się z tym wspaniale. Nie będzie się też go spodziewał Twój espozo, ale on akurat może się dowiedzieć 🙂 A to może bardzo poprawić Ci humor 🙂

8. Zdrowa przekąska

Na przykład orzechy, migdały lub suszone owoce, jeśli masz nieodpartą ochotę na coś słodkiego.

Domowe musli albo sałatka owocowa z bakaliami.

Możesz też upiec jaglane brownie i zaprosić koleżankę na kawę i plotki.

Kto powiedział, że nasze przekąski, którymi zagryzamy doła, muszą być niezdrowe?

Możesz też zrobić sobie mega zdrowy i poprawiający humor posiłek, który jest istną bombą magnezu, potasu i tryptofanu. Czyli kaszę gryczaną z bananami, całość posypana kakao.

9. Medytacja

Pomódl się, albo pomedytuj, albo jedno i drugie, w zależności od wyznania oraz od tego, jaką masz duchowość i jej potrzeby.

Jeśli jesteś katolikiem, modlitwa do Boga pozwoli Ci zagłębić się w tajemnicę Bożej Obecności oraz wyciszyć się. Pamiętaj, że zdrowie duszy jest równie ważne jak zdrowie ciała i psychiki. Jesteśmy całością. Dusza, ciało i psychika wpływają na siebie nawzajem i wzajemnie przenikają. Kiedy jedno z nich choruje, chorujemy jako całość.

Po poście dr Dąbrowskiej, czyli poście Daniela, często w ślad za uzdrowieniem z chorób ciała, przychodziło uzdrowienie ducha, dokonywały się nawrócenia, poprawiały relacje. Ludzie zdrowieli z nadciśnienia, cukrzycy, ale także z depresji oraz odzyskiwali relację z Panem Bogiem.

Jeśli odczuwasz potrzebę kontaktu ze Stwórczą Miłością nie tylko poprzez modlitwę „odmawianą”, polecam Ci modlitwę kontemplacyjną. Niektórym dół psychiczny utrudnia modlitwę, innym wręcz ułatwia. Ludzie mają różnie. Mnie w czasie emocjonalnego niżu modlitwa odmawiana „nie idzie”. Wolę zwyczajną rozmowę z Panem Bogiem, jak z przyjacielem, podczas której zwierzam się z tego, co mnie boli. Ale taka rozmowa, to nie jest jeszcze modlitwa kontemplacyjna.

W modlitwie kontemplacyjnej jesteś tylko Ty i Pan Bóg. Twoja obecność zanurzona w Bożej obecności. I żadnych słów.. Modlitwa kontemplacyjna to najwyższy poziom modlitwy – to modlitwa miłości. Jeśli chcesz nauczyć się modlitwy kontemplacyjnej, polecam Ci książkę ks. Andrzeja Muszali „Modlitwa w ciszy”.

Bez względu na wyznanie bądź jego brak, Twoja strona duchowa jest bardzo ważną częścią Ciebie.

Samo obcowanie z przyrodą, przebywanie wśród drzew, spacer po lesie, czyli tak zwana silvoterapia, jak mawia moja sympatyczna współlokatorka, wyciszy Cię i naładuje pozytywną energią Twoje duchowe akumulatory.

W czasie takiego spaceru warto zatrzymać się, pozachwycać przyrodą, wsłuchać się w jej odgłosy, złapać kontakt z naturą. I pobyć w tym kontakcie.

Można medytacyjnie sprzątać lub myć naczynia. Można medytacyjnie wykonywać jakąkolwiek pracę i zamienić ją w medytację. Chodzi o odautomatyzowanie czynności, które zwykliśmy wykonywać automatycznie. O uważność i wejście w daną czynność. Bycie w niej „tu i teraz”. Takie medytacyjne czynności powodują wyzerowanie, odcięcie się od źródła stresu i wyciszenie. Ja akurat lubię opcję z medytacyjnym myciem naczyń 😉

O samej medytacji będzie osobny artykuł, ponieważ jest ona ważnym elementem naszego powrotu do równowagi i sposobem na jej zachowanie w pędzącej codzienności.

And…

10. Postaraj się dostrzec pozytywy.

Zimno, ciemno, wieje, a w ogóle to ta pogoda do dupy i do tego przez kilka dni pod rząd nawet nie widać słońca. Zacytuję gościa o pseudonimie artystycznym Ten Typ Mes: „Ej dobra, dosyć”. 🙂

Wiesz, dlaczego lubię ten czas, kiedy zbliża się końcówka roku?

Jeszcze w listopadzie możemy podziwiać ślady polskiej, złotej jesieni. Ona lubi malować liście na różne kolory. Żółć, czerwień, czasami jeszcze zieleń, brąz, złoto.. Wszystko to mieni się paletą ciepłych barw. A najpiękniejsza jest w górach. Przepięknie wyglądają Karkonosze pomalowane tą jesienną paletą.

Ogólnie zdarzają się słoneczne dni, a w długie jesienne wieczory można upiec placek marchewkowo-dyniowy. Można usiąść na wygodnej kanapie z książką albo laptopem i pisać.. Albo uczyć się o aminokwasach 😉

Można pić grzane wino z goździkami albo kakao z mlekiem i imbirem.

W listopadzie w kinach grają którąś część „Listów do M.” i to zawsze zwiastuje rychłe nadejście przepięknego, biało-srebrzystego puchu, śmiechu na mrozie i czerwonych od zimna policzków. A Anna Karwan śpiewa „What the world needs now „.

I cały świat zaczyna pachnieć goździkami, cynamonem, piernikami i korzennymi perfumami Miss Dior Le Parfum..

Właśnie dlatego tak lubię jesienno-zimowy czas i właśnie dlatego uważam, że to doprawdy nieodpowiedni czas na doła 😉

Buziaki 🙂

Twoja Jagodowa

Źródła: 1


Disclaimer: Nie jestem lekarzem i nie leczę. Zamieszczane tu treści mają charakter jedynie informacyjny i edukujący. Dlatego nie mogą one zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Opisywane tu zagadnienia przedstawiane są wieloaspektowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *