Na wstępie chcę Ci powiedzieć, że nie będę w tym artykule odwodziła Cię od żadnych metod leczenia, którym ufasz, bez względu na ich rodzaj. Intencją tego artykułu jest, abyś dowiedziała się wszystkiego, co najważniejsze o tym, co tu i teraz może Ci pomóc lub chociażby Cię wspomóc. Jesteś w trakcie diagnozy, albo już po diagnozie i czekasz na leczenie. Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz czekać bezczynnie. Jest, jak jest, ale już teraz możesz zacząć działać.  Poniżej podaję, co i dlaczego warto wprowadzić do swojej codzienności.

Nie zachęcam Cię jednak do łączenia leczenia konwencjonalnego z leczeniem alternatywnym, na własną rękę, jeśli zdecydujesz się na leczenie konwencjonalne. W trakcie konwencjonalnego leczenia oprócz opieki lekarza onkologa dobrze byłoby zapewnić sobie opiekę także dietetyka oraz lekarza naturopaty, jeśli chcesz uwzględnić w swoim leczeniu elementy terapii naturalnych. 

 

I jeszcze jedno. Jeśli nie chorujesz na nowotwór i jesteś na diecie roślinnej, nawet wegetariańskiej, z tym większą ostrożnością podejdź do działań, których efektem jest alkalizacja organizmu. A nawet jeśli chorujesz. We wszystkim bowiem konieczny jest zdrowy umiar.

 

Stanowiska naukowe różnią się w tej kwestii. Spotkałam się z opinią, że człowiek jest homeostatykiem, czyli jego stan kwasowo-zasadowy jest zasadniczo stały i nie ma znaczenia przy tym, co jemy i pijemy, w sensie, jakie to ma pH. Organizm zawsze będzie dążył do zachowania równowagi. Szczególnie pH krwi ma bardzo delikatne widełki i to jest to pH w organizmie, które będzie on starał się za wszelką cenę utrzymać. Bowiem niebezpieczne jest odchylenie w którąkolwiek ze stron. Nieprawidłowości w równowadze kwasowo-zasadowej wykrywa badanie krwi zwane gazometrią, a także test ph krwi. Badanie pH moczu też może odzwierciedlać w pewnym stopniu nasz stan kwasowo-zasadowy.

Ale także dane mi było zapoznać się z opinią, że jednak można się nadmiernie zalkalizować pokarmem roślinnym, pomimo naszych skłonności do zachowania homeostazy. Osobiście w to nie wierzę, bowiem znam kilku wegan. Żyją i mają się dobrze, a pokarm, jaki wprowadzają do organizmu jest zwykle alkaliczny. Chodzi o to, że w takim przypadku, gdy Twoje ciało ma już pH zasadowe, picie sody, która ma bardzo zasadowe pH, może narobić więcej szkody niż pożytku i można nabawić się alkalozy, co gorsza metabolicznej. A z równowagą kwasowo-zasadową nie ma żartów, tym bardziej, że zarówno kwasica, jak i alkaloza metaboliczna to stany, którą mogą zagrażać życiu. 

 

W mojej opinii prawda jest pośrodku. Jesteśmy homeostatykami, ale będąc na diecie roślinnej, nasze ph płynów ustrojowych i tkanek (nie mówię tu o krwi, mimo, że fizjologicznie jest lekko zasadowe – powinno bezwzględnie oscylować pomiędzy 7,36 a 7,42), przechylone jest delikatnie w kierunku zasad. Wystarczy kilka epizodów nerwicowych z hiperwentylacją, tym bardziej nawykową, by organizm musiał zacząć kompensować biochemicznie niedobór CO2, zapobiegając dalszej alkalizacji.

Ciekawskim podaję, jakie zasadniczo mamy pH płynów ustrojowych:

-ślina: pomiędzy 6,5 a 7,5

-sok żołądkowy: od 0,8 do 2 – to bardzo kwasowe pH, które jest nam potrzebne do trawienia białek, a dokładnie do rozrywania wiązań peptydowych

-sok trzustkowy: 7,5 do 8,5

-mocz: 4-8

Przy czym należy pamiętać, że pH do 7 oznacza pH kwasowe. W chorobie nowotworowej odchylenie w kierunku kwasowości nie jest kierunkiem, do którego dążysz, ponieważ takie pH lubi nowotwór. Mocz poranny ok. 6-6,5 jest całkiem spoko, południowy już powinien być bardziej zasadowy (ok. 7), jeśli zależy Ci na utrzymywaniu pH nieprzyjemnego dla nowotwora.

-pot: 5-6

Tyle, jeżeli chodzi o fizjologię 😉

 

Woda z cytryną i kurkumą

 

Pierwszą rzeczą, jaką robię rano gdy wstanę, jest picie wody. Najpierw szczypta soli i szklanka wody (sól może być zmieszana z wodą lub zapodana bezpośrednio na język. tuż przed wypiciem), potem woda z cytryną i kurkumą.

Albo szklanka wody z cytryną i osobno szklanka wody z kurkumą, albo sok z cytryny i kurkuma lądują w jednej szklance. Jak wolisz. Moim zdaniem lepiej osobno, bo wtedy wypijasz więcej wody, zważywszy, że 1,5 l na dzień to minimum, a w ciągu dnia może już być gorzej z piciem wody. Sama wiesz, jak jest.

Jeżeli chodzi o wodę z cytryną, to do szklanki wody wyciskasz sok z połówki cytryny. Pijesz. Woda z kurkumą natomiast: do szklanki wody wsypujesz 1/4 łyżeczki kurkumy. Pijesz. Kurkumy dodajesz też obficie do potraw, a wodą z sokiem z cytryny nie gardzisz też w ciągu dnia. Jednak w porozumieniu z lekarzem, bo cytrusy mają tendencję do interakcji z lekami, czyli mogą zmniejszać lub zwiększać stężenie przyjmowanych leków. Wracając do kurkumy – najlepiej, żeby to była kurkuma bio. Chodzi o to, żeby wszystko, co jesz i pijesz, było jak najczystsze.

Woda z cytryną alkalizuje. Miej to na uwadze.

Jaka woda?

Im czystsza, tym lepsza. Im wyższe pH, tym lepiej. Wysokie pH oznacza odczyn zasadowy. W organizmie, w którym rozwija się nowotwór jest problem z odczynem kwasowym, który należy neutralizować, żeby nie dawać nowotworowi warunków do rozwoju. Ale uwaga. Jeśli ten problem akurat Ciebie nie dotyczy, dieta z dużą ilością owoców i warzyw w zupełności wystarczy i nie trzeba pić wody o wysokim pH, a nawet nie jest to wskazane.

Tutaj podaję Ci linka do testu wód, jakie można dostać na naszym rynku. Woda gotowana ma bardzo wysokie pH, a to znaczy, że silnie alkalizuje.

Nie ma powodu obawiać się wód z plastikowych butelek. Te sprzedawane na naszym rynku są atestowane i nie mogą zawierać substancji uznawanych za szkodliwe. Na pewno lepiej nie dopuszczać do przegrzewania plastiku, bo to zwiększa jego toksyczność.

Więcej szkód spowoduje odwodnienie, niż to, że pijesz wodę z plastikowej, atestowanej przecież butelki. Zawsze też możesz kupować wodę w szklanych butelkach.

 

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest picie wody strukturowanej.

Przegotowaną, najlepiej przefiltrowaną wodę – zamrozić. Po odmrożeniu jest gotowa do wypicia. Taka woda ma korzystne właściwości, o których pisał Michał Tombak.

 

Po co i dlaczego cytryna i kurkuma?

Cytryna pomimo kwaśnego smaku ma właściwości alkalizujące, czyli neutralizuje zakwaszenie, z jakim zmaga się Twój organizm. Odczyn zasadowy utrudnia powstawanie komórek nowotworowych oraz utrudnia życie istniejącym. Bioflawonoidy zawarte naturalnie w cytrusach zwiększają też przyswajalność witaminy C lub zwiększają biodostępność kwasu askorbinowego, czyli składnika wit. C. Biodostępność oznacza, że Twój organizm może korzystać z dobrodziejstwa jakiegoś składnika.

Co do kurkumy, to powszechnie znane są, poparte licznymi badaniami, prozdrowotne właściwości kurkuminy, jej bioaktywnego składnika. Bioaktywny oznacza aktywny biologicznie. Kurkuma jest jednym z najpotężniejszych antyoksydantów, co ma ogromne znaczenie w czasie choroby, ale i zdrowia.

 

Królowa przypraw – Kurkuma 🙂

 

Herbata zielona 

 

Jest źródłem antyoksydantów, czyli substancji neutralizujących wolne rodniki. Dokładniej rzecz ujmując, w zielonej herbacie występuje pewien rodzaj polifenoli – katechiny.

O wolnych rodnikach będzie osobny wpis, a póki co powiem Ci, że są to aktywne formy tlenu, powodujące uszkodzenia komórek. W chorobach, a szczególnie w chorobie nowotworowej, wolne rodniki są wytwarzane w dużej ilości. 

 

Brokuły i jarmuż

 

W brokułach zawarty jest cenny związek o nazwie sulforafan, który uwalnia się po ok. 20 minutach od pokrojenia surowego brokułu. Im większa obróbka termiczna, tym mniej sulforafanu pozostaje. Trzeba uważać z surowymi warzywami w przypadku skłonności do nadwrażliwości na błonnik pokarmowy – w takim przypadku musimy zastosować okres przygotowawczy – dużo soków owocowo-warzywnych, warzywa gotowane, obserwować reakcje organizmu i stopniowo można włączać surowe. Wszystko oczywiście w porozumieniu z lekarzem, a najlepiej dietetykiem, tym bardziej, jeśli masz problemy gastrologiczne. No i w przypadku niedoczynności tarczycy ostrożnie obchodźmy się z warzywami krzyżowymi. Zawierają goitrogeny, czyli substancje wpływające hamująco na pracę tarczycy. Gotowanie zmniejsza ich ilość, dlatego ze względu na prozdrowotne właściwości warzyw krzyżowych nie warto z nich rezygnować zupełnie.

Jarmuż to już w ogóle superfood. Piszę jak najbardziej poważnie. Okazuje się, że jarmuż ze wszystkich pokarmów zawiera najwięcej substancji odżywczych, w przeliczeniu na masę produktu. Odżywia, a jako warzywo wspiera detoksykację. Bardzo korzystnie jest pić zielone koktajle z udziałem tego warzywa.

 

 Składniki na zielonego, pełnego witaminek szejka 🙂

 

Kakao

 

Niesłodzone kakao to źródło flawonoidów. Jest też potężnym antyutleniaczem i ma o wiele wyższy od zielonej herbaty wskaźnik ORAC. ORAC mierzy potencjał antyoksydacyjny danego pokarmu. To oznacza zdolność do likwidowania wolnych rodników, co jest bardzo ważne w chorobach przewlekłych, a także dla utrzymania zdrowia. Żyjemy bowiem w środowisku, w którym w sposób ciągły jesteśmy wystawiani na działanie tak zwanego stresu oksydacyjnego, czyli właśnie działania wolnych rodników.

 

Kminek, zielona pietruszka, bazylia, oregano, cynamon, goździki

 

Przyprawy o bardzo dużej zdolności do usuwania wolnych rodników. Wiesz już, dlaczego piszę o tym z uporem maniaka 😉 Dodatkowo zielona pietruszka to bogate, choć niekoniecznie znane źródło naturalnej witaminy C, również nieocenionej w walce z chorobami i we wspieraniu naturalnej odporności. Oregano zaś ma wyższy nawet od jagody acai wskaźnik ORAC. A jagoda acai wymiata 😉 Wyższy ORAC mają tylko: cynamon i goździki.

 

Jagody acai

Jagoda acai wymiata, jak to już wyżej wspomniano 😉 Wymiata wolne rodniki i chroni organizm przed nimi. To jeden z najpotężniejszych antyutleniaczy, dzięki zawartości polifenoli i antocyjanów. Jagody acai są też oczywiście superfoodem. Zasłużyły na to miano także z powodu swojego bogactwa w składniki odżywcze, takie jak na przykład: żelazo, wapń, błonnik i witaminy. Nie rozpisując się teraz zanadto wspomnę, że jagoda acai doczeka się osobnych wpisów, natomiast na pewno warto póki co włączyć ją do stałego menu, na przykład jako element koktajli. Raczej nie zerwiemy jej z krzaka, chyba, że ktoś bywa w dorzeczu Amazonki, ale w Polsce na pewno dostaniesz ją w formie liofilizowanej lub sproszkowanej.

 

Borówki 

Następny mega superfood. Borówka jest źródłem cennych antyoksydantów oraz witamin, w tym kwasu foliowego czyli witaminy B9, a także witamin antyoksydacyjnych, czyli C i E.

Uwaga uwaga, teraz mega nius. Badania wykazały, że Borówka rózgowata potrafi hamować replikację wirusa HCV. Z prawdziwą przyjemnością o tym piszę. Bo taka zdolność to prawdziwy sztos (co w slangu oznacza w tym kontekście mniej więcej super moc ;), uwierz mi. Jest to wirus atakujący w przebiegu wirusowego zapalenia wątroby cały organizm, w tym szczególnie wątrobę. Ponieważ jest to ciężka, przewlekła choroba infekcyjna, będę o niej wkrótce pisała, także w kontekście leczenia farmakologicznego. Jeżeli borówka potrafi takie rzeczy, to być może doczekamy się jeszcze lepszych, bo naturalnych, leków na tą chorobę, choć i obecnie stosowane mają dobre rekomendacje. I o nich napiszę wkrótce.

Owoce borówki mają także wysoki wskaźnik ORAC, co oznacza duży potencjał do likwidowania wolnych rodników. Nadają się więc do tego, by często gościć na naszych talerzach lub w naszych blenderach.

Jest tylko jedno ale: fitoestrogeny. Ze względu na nie, Panie mające problem z nadwyżką estrogenów, powinny spożywać ją z umiarem.

 

Jagoda leśna czyli borówka czarna

Moja sztandarowa roślinka plasuje się wśród sobie podobnych na bardzo wysokim miejscu i w niczym nie ustępuje amerykańskim kuzynkom, czyli jagodzie acai i borówce amerykańskiej. Jak się domyślasz, właściwości jagody zostaną musowo przeze mnie przestudiowane i skrzętnie tu przytoczone. Na tu i teraz mogę Ci powiedzieć, że ta przecudowna roślinka to bogactwo garbników, a także, że ma większy od borówki amerykańskiej potencjał antyoksydacyjny. Cudze chwalicie, swego nie znacie 😉 Jagoda czarna oddziałuje leczniczo w przypadku chorób oczu. Także dla cukrzyków to prawdziwy sztos (sorry, nie mogłam się powstrzymać ;)) , ponieważ zawiera glikozydy działające podobnie do insuliny, czyli obniżające poziom glukozy we krwi. 

 

 

Świeże soki owocowo-warzywne 

Szczególnie sok z marchwii i papai są tu godne uwagi. Sok z marchwi to bardzo istotny składnik protokołu leczenia wg dr Gersona, zaś sok z papai – dr Budwig. W tym pierwszym przypadku chodzi o właściwości marchwi do „wypychania” toksyn z komórek, zaś w drugim – o enzymy – papainę lub karpainę. Ważne, żeby zarówno owoce,  jak i warzywa, były ekologicznie czyste. Bio półki i bio stoiska w marketach powoli zapełniają się  świeżymi warzywami  i owocami (poza boomem na tzw. „suche”) i warto z tego dobrodziejstwa skorzystać. Jeśli znasz zaufane gospodarstwo, w którym się „nie psika”, to tym bardziej jest to godne fatygi i paru złotych więcej.

 

Soda i woda utleniona

Woda utleniona silnie dotlenia, a komórka nowotworowa funkcjonuje na i dzięki beztleniu. Soda zaś działa na organizm alkalizująco, czyli odkwasza. I o to chodzi. Nie będę jednak zajmować się teraz nimi szczególnie, bowiem wszelkie niezbędne informacje można wyguglać. Ważne, żebyś wiedziała, że takie możliwości istnieją w przyrodzie, bo być może będziesz chciała się nimi posłużyć.

 

Witamina C wraz z bioflawonoidami, witamina E i witamina A

Nie bez powodu askorbinian sodu (nigdy kwas askorbinowy) podawany jest w postaci wlewów dożylnych pacjentom z nowotworami i nie tylko.

Kompleks witamin A, C i E to kompleks witamin „przeciwutleniaczy”, które wzajemnie wspierają swoje działanie, wspólnie przeciwdziałając stresowi oksydacyjnemu. Witaminy będą miały swoje osobne wpisy, a szczególnie moja ulubiona witamina C, której syntetyczny składnik czyli kwas askorbinowy, wspierany bioflawonoidami z aceroli,  pozwolił mi przetrwać sezon jesienno-zimowy bez infekcji, pomimo, że „w tle” zmagałam się z poważną chorobą infekcyjną obciążającą organizm i układ odpornościowy.

Więcej na temat witaminy C piszę tutaj, pod akapitem „Witaminy”.

 

Czystek

 

Czystek to roślina znana ze swych właściwości wspierających układ odpornościowy. Poświęciłam mu osoby artykuł odnoszący się do naturalnych sposobów leczenia boreliozy akurat, ale jego właściwości lecznicze są bardziej uniwersalne. Tutaj przeczytasz ten artykuł.

 

 

Kapsaicyna

Zawarta w papryczce chili kapsaicyna zaliczana jest do przeciwutleniaczy. W 2013r. badania opublikowane w BMC Complement and Alternative Medicine dowiodły, że kapsaicyna wykazuje właściwości przeciwnowotworowe poprzez osłabienie żywotności komórek nowotworowych i hamowanie ich wzrostu. Papryczki chili zawierają spore ilości witaminy C oraz witaminy A. Używaj z umiarem (zresztą chyba nie da się inaczej 😉 – to bardzo bardzo ostra przyprawa.

 

Selen

Wykazuje działanie przeciwnowotworowe i przeciwutleniające. Warto go suplementować, tym bardziej, że zwykle cierpimy na jego niedobór. Jest stosowany w weterynarii w Unii Europejskiej jako lek na endometriozę, gdyż zwierzęta hodowlane w przebiegu tej choroby, podobnie jak ludzie, mają problem z poczęciem potomstwa. Ginekolodzy naturopaci, tym razem już „od ludzi”, zalecają też suplementację selenu w problemach z poczęciem (obojgu potencjalnym rodzicom), a także z donoszeniem ciąży. Suplementacja selenu wraz z witaminą E jest też istotna w przypadku mięśniaków.

Selen znajdziesz w słoneczniku, ciemnym ryżu, rybach i owocach morza, orzechach brazylijskich. Te ostatnie lepiej wcześniej obsypać kwasem askorbinowym – znanym pod nazwą witaminy C lewoskrętnej, co jest wyrażeniem tak popularnym, jak nieprecyzyjnym. W Polsce orzechy brazylijskie bowiem często zawierają już pleśń, a ona jest bardzo toksyczna, szczególnie dla Ciebie.

 

Całkowita rezygnacja z cukru

 

Pewnie nieraz o tym słyszałaś, ale tak właściwie to nie wiadomo było, dlaczego to takie ważne. Ano dlatego.

Cukier powoduje zakwaszenie, a to ulubione środowisko nowotworu, to jedno. A drugie, o wiele ważniejsze, to fakt, że glukoza jest podstawowym i jedynym pożywieniem nowotworu,

który wychwytuje najmniejsze jej ilości, jakie tylko uda mu się przechwycić. Żeby przeżyć. Jest tu jednak konflikt interesów, ponieważ nam zależy na czymś przeciwnym, jeżeli chodzi o komórki nowotworowe..

Jeśli chorujesz na chorobę nowotworową unikaj cukru– bez glukozy nowotwór nie przeżyje. Doskonałym źródłem energii w takim przypadku są nienasycone kwasy tłuszczowe (byle nie marketowe niby-margaryny), albo nasycone czyli olej kokosowy, węglowodany złożone w niewielkiej ilości czyli kasze, bezcukrowe pieczywo bez polepszaczy,  świeże warzywa i owoce, orzechy (zawsze wcześniej moczone w wodzie ze względu na fityniany, które utrudniają wchłanianie substancji odżywczych), nasiona. Komórki nowotworowe nie potrafią odżywiać się tłuszczem czy białkiem. Interesuje je glukoza, przy czym w organizmie pierwszeństwo do dostaw glukozy ma mózg. Tak to działa, bo on zawiaduje całym organizmem, więc aby utrzymać przy życiu cały układ tam glukoza idzie najpierw. Wszelkie nadwyżki glukozy są pochłaniane przez nowotwór.

W organizmie bardzo łatwo dochodzi do konwersji sacharozy czyli cukru z cukierniczki do glukozy. Trzeba uważać też na inne cukry.

W czasie postu owocowo-warzywnego, o którym będę osobno pisała, organizm przy użyciu mechanizmu odżywiania endogennego, potrafi to, co ma zbędne przerobić na glukozę, w pierwszej kolejności dla mózgu i mięśni, aby móc się poruszać. Normalnie też organizm potrafi przekonwertować na glukozę białka czy tłuszcze, jeśli ma je w zapasie, a zwykle ma. Nowotwór tego na szczęście nie potrafi. I o to chodzi. Rezygnując z cukru stawiamy go w trudnej sytuacji, bo on nie potrafi przetwarzać tłuszczów i białek do glukozy, natomiast wychwytuje każdą jej cząstkę. Wiedząc o tym, można kształtować swój sposób odżywiania pod kątem naszych celów zdrowotnych.

Wiesz, co się dzieje w czasie badania PET?  Skąd wiedzą, że nowotwór jest złośliwy?  Wystarczy podać badanemu  do wypicia roztwór glukozy. Nowotwór złośliwy łatwo wówczas zlokalizować, bo widać, w którym miejscu organizmu wychwytywane są duże ilości glukozy.

Jak to więc się dzieje, że np. Dieta Alleluja, uważana za nowotworową, a także inne diety antynowotworowe, bazują na węglowodanach, a mimo to są antynowotworowe?

Tajemnica tkwi w pochodzeniu tych węglowodanów i nie łączeniu ich z tłuszczem. Pochodzą one z warzyw i owoców, głównie surowych. Dostarczają niezbędnych witamin i mikroelementów. A ponadto zdrowe, nieprzetworzone jedzenie i świeże soki wspomagają detoksykację – także toksyn nowotworowych.

Pamiętajmy o tym kształtując nasz sposób odżywiania się. Osobno podam główne założenia diet antynowotworowych i ich przegląd.

 

 

Wbrew moim wcześniejszym przewidywaniom, zgromadzony do tego artykułu materiał okazał się tak obszerny, że zdecydowałam się podzielić go na dwie części. Tutaj część druga. A tutaj zebrany do jednego tygla przegląd kuracji naturalnych 

 

A tymczasem życzę Ci dużo zdrówka!

Twoja  Jagodowa 🙂

 

Źródła:

1 , 2, 3

 


Disclaimer: Nie jestem lekarzem i nie leczę. Zamieszczane tu treści mają charakter jedynie informacyjny i edukujący. Dlatego nie mogą one zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Opisywane tu zagadnienia przedstawiane są wieloaspektowo.

4 thoughts on “Pierwsza naturalna pomoc w chorobie nowotworowej cz.1”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *