Już niedługo Święta Bożego Narodzenia.. Jakże cieszę się na ten czas.. Czas spotkań z bliskimi, rodziną, przyjaciółmi..

Z czym najlepiej smakuje babciny świąteczny makowiec czy sernik cioci Jadzi, jeśli nie z małą czarną?

Czas spędzony z bliską osobą uświetniony wspólną kawą..

Plotki z przyjaciółką połączone z przyjemnie rozgrzewającą, pachnącą Gwiazdką latte..

Nawet idol młodszego pokolenia Kuba Quebonafide wspomina o kawie w utworze „Bogini” 😉 i stawia kawę obok Xanaxu (popularnego leku przeciwlękowego) w utworze „Kawa i Xanax”.

Są zwolennicy i przeciwnicy czarnego, aromatycznego napoju, bez którego większość z nas nie wyobraża sobie poranka. A racja jest gdzieś pośrodku..

Z tego wpisu, który napisałam dla Ciebie w przerwach pomiędzy świątecznymi przygotowaniami 🙂 dowiesz się, co zawiera ten kontrowersyjny napój oraz jak wpływa na nasze zdrowie i sama zdecydujesz, czy pić, czy nie pić kawy..

Kofeina- główny winowajca w nadciśnieniu tętniczym?

Okazuje się, że nie. Kofeina, czyli główny psychostymulant zawarty w kawie może wprawdzie podnosić ciśnienie, jednakże wtedy, gdy znajdujemy się w stresie czyli sytuacji szczególnego napięcia psychicznego.

Tak przynajmniej twierdzą naukowcy z Centrum Medycznego Uniwersytetu Teksańskiego. Dokonali oni oceny 1064 Amerykanów z nadciśnieniem tętniczym pijących kawę parzoną, instant lub bezkofeinową.

Nie znaleźli negatywnej zależności pomiędzy piciem kawy a nadciśnieniem czy chorobami serca.

Moim zdaniem wrzucanie do jednego worka kawy bezkofeinowej z kofeinową samo w sobie wpływa zaciemniająco na wynik, bo przecież to kofeina jest w kawie najbardziej problematycznym składnikiem i stymulatorem układu nerwowego.

Unikaj picia kawy w stresie, gdyż wówczas może ona podnosić ciśnienie tętnicze.

Dr Joel Dimsdale z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego odkrył, że efekt połączenia „kofeina plus stres” może być dużo silniejszy u osób z nadciśnieniem tętniczym albo z uwarunkowaną genetycznie skłonnością do nadmiernej reakcji.

Jeśli interesuje Cię temat nadciśnienia i chciałabyś dowiedzieć się, w jaki sposób można naturalnie je obniżyć, tutaj przeczytasz o tym mój dobry artykuł.

Kawa a stres

Pamiętajmy, że kofeina zawarta w kawie jest psychostymulantem, czyli psychotropem, jak mawia żartobliwie znajomy lekarz twierdzący, że i teściowa ma działanie psychotropowe, bo wpływa na psychikę..

Jako taka kofeina oddziałuje na nasz wegetatywny układ nerwowy, choć nie jest aż tak uzależniająca jak się powszechnie uważa. Ale skutki jej nagłego odstawienia są przykre, jeśli przyzwyczaiłaś się do rytuału codziennego rozpoczynania dnia od kawy. Dwa razy dotąd przeprowadzałam taki przewrot na swoim kawowym „uzależnieniu”. Potwierdzam, boli. Jedyne, czego nie mogłam wybaczyć dr Dąbrowskiej w jej diecie owocowo-warzywnej to „szlaban” na kawę. Wszystko inne było dla mnie do zaakceptowania.  

Kofeina jest stymulantem, a to oznacza, że wywiera pobudzający wpływ na nasz autonomiczny układ nerwowy. To przekłada się na zwiększone wydzielanie hormonów stresu, jak np. adrenalina i kortyzol. A większy stres i wyrzut adrenaliny to wyższe ciśnienie i tętno.

Jeśli masz nerwicę, taką klasyczną z napadami paniki, hiperwentylacją itd. to idę o zakład, że nie pijesz kawy. Dlaczego? Bo prawdopodobnie w bolesny sposób organizm dał Ci znać, że kawa kofeinowa jest dla niego substancją silnie oddziałującą na współczulny układ nerwowy i w związku z tym po kawie masz ataki.

Jeżeli chodzi o wpływ kawy na lęki, to zaostrza ona stany lękowe, więc sorry Kuba, nie stawiamy jej jednak na jednej półce z xanaxem.

Kawa a magnez

Tak, to prawda. Kawa wypłukuje magnez. Winna jest znowu kofeina. Nie dość, że wypłukuje magnez, który obniża ciśnienie tętnicze krwi, to sama w sobie może podwyższać ciśnienie, pobudzając wydzielanie hormonów stresu (np. adrenalina, kortyzol). A stres powoduje dalsze utraty magnezu. Koło się zamyka.

Kofeina działa arytmogennie, w nadmiarze powoduje palpitacje i kołatanie serca. Magnez działa antyarytmicznie, kawa zaś wypłukuje magnez. Połączmy kropki 😉 Nie przesadzajmy z kawą, jeśli nie chcemy mieć sensacji kardiologicznych.

Jeśli brakuje Ci magnezu (jeśli masz nerwicę, to jest to niemal pewne, że brakuje Ci magnezu tkankowego), odstaw kawę kofeinową. A najlepiej jeśli zadowolisz się kawą zbożową na czas uzupełniania rezerw pierwiastka życia. Uwierz mi, że nie warto tracić magnezu nawet dla tak wspaniałego smaku i aromatu, jakim jest smak i aromat kawy. Rachunek zysków i strat jednoznacznie pokazuje, że warto zachować czasową abstynencję.

Jeśli więc masz nerwicę, musisz wiedzieć, że, tak jak wspomniałam w poprzednim akapicie, kawa wzmacnia lęki i może przyczyniać się do ataków paniki poprzez swoje oddziaływanie pobudzające na wegetatywny układ nerwowy. Z tego względu radzę Ci odstawić kawę do czasu wyleczenia, bądź takiego wyciszenia choroby, w którym normalnie funkcjonujesz, a ataki pojawiają się rzadko, np. raz na kilka miesięcy. A najlepiej, jeśli już musisz pić kawę, zastąpić tą prawdziwą – bezkofeinową. Można spokojnie założyć, że brak kofeiny pacyfikuje większość antyzdrowotnych właściwości kawy. Oczywiście lepsza jest parzona, jeśli taką znajdziesz. Kawa bezkofeinowa też nie może być wypijana w hektolitrach, bo minimalne ilości kofeiny jednak ma (będzie o tym dalej), a Twój układ nerwowy jest mega wrażliwy na takie bodźce.

Dlaczego tak się przyczepiłam tej nerwicy? Ponieważ wiem dokładnie, co przeżywasz i z czym się zmagasz i zależy mi, byś jak najszybciej odzyskała bądź odzyskał swojego dawnego siebie i swoje życie sprzed ataków nerwicy. Dlatego specjalnie dla Ciebie niebawem napiszę artykuł o nerwicy. A póki co, jeśli dotyczy Cię temat tej bardzo utrudniającej funkcjonowanie choroby, czytaj moje artykuły. Znajdziesz w nich sporo informacji.

To, co działa pobudzająco na układ nerwowy, zwykle również powoduje utratę elektrolitów, w tym magnezu. Taka dygresja.

I tak jak mówią w emitowanej ostatnio reklamie, stres powoduje utratę magnezu, a utrata magnezu powoduje zwiększoną podatność na stres. Nic dodać, nic ująć. Pamiętajmy o tym.

Czy kawa podrażnia żołądek?

Podrażnia.

Powoduje zwiększone wydzielanie kwasu żołądkowego, co może dodatkowo podrażniać układ pokarmowy, np. przełyk. Kawa wzmaga takie nieprzyjemne sensacje, jak zgaga czy refluks. I to nie jest kwestia samej kofeiny.

Jedna parzona kawka dziennie, w braku przeciwwskazań, nie powinna zrobić Ci krzywdy. Tylko nie pij jej na czczo, bo wtedy narażasz układ pokarmowy na bezpośrednie i nasilone działanie kwasów, które będą wydzielane z tego tytułu w większej ilości.

Ostrożnie obchodź się z kawą, zarówno kofeinową, jak i bezkofeinową, jeśli cierpisz na wrzody żołądka. Wprawdzie nie ma dowodów na to, że powoduje powstawanie wrzodów, jednak pobudza wydzielanie zarówno kwasu solnego, jak i pepsyny. Działa tak nawet kawa bezkofeinowa. Okazuje się więc, że oba rodzaje kawy mogą zaostrzać chorobę wrzodową.

Na rynku jest kawa Astra, która owszem, zawiera kofeinę, ale jest produkowana w sposób, dzięki któremu nie podrażnia żołądka. 

Czy to prawda, że kawa wpływa niekorzystnie na wątrobę?

W nadmiarze na pewno, bo wtedy działa jak każda toksyna, która obciąża wątrobę – organ pełniący funkcję m.in. detoksykacyjną.

Co ciekawe, kawy powinny wystrzegać się osoby cierpiące na kamicę żółciową, bowiem kawa może pobudzać pęcherzyk żółciowy do skurczów, będących przyczyną kolek.

Holenderscy naukowcy na podstawie wyników badań określili, że już 115 ml kawy, obojętnie czy kofeinowej, czy bez, powoduje skurcze pęcherzyka żółciowego. Kawa jest przyczyną podniesienia poziomu cholecystokininy, powodującej skurcze pęcherzyka żółciowego.

Czy kawa zakwasza?

Tak, kawa należy do produktów zakwaszających. Jak wiesz z wyżej zamieszczonego akapitu, kawa działa kwasotwórczo. To także oznacza, że powoduje zwiększone wydzielanie kwasu żołądkowego.

Całe to zamieszanie wokół zakwaszenia ma jeden ważny aspekt. Nowotwory lubią, kiedy w organizmie jest bardziej kwaśno niż zasadowo. Warto tę informację wykorzystać, jeśli obawiasz się nowotworu, jesteś w grupie ryzyka, bądź poszukujesz informacji, które wspomogą Twoje leczenie.  

Przy czym już sama typowa kwasica metaboliczna to zjawisko mega patologiczne (czyli medycznie nieprawidłowe) i jego patomechanizm (czyli jak do tego dochodzi) zwykle jest związany ze wstrząsem oraz urazami, wskutek których dochodzi do niedotlenienia. To nie jest zakwaszenie, o którym mowa w reklamach.

Jest raczej odwrotnie.

Już tłumaczę.

Jako homo sapiens jesteś homeostatykiem. To oznacza, że Twój organizm  cały czas dąży do zachowania równowagi wewnętrznej, w tym kwasowo-zasadowej. Odczyn pH Twojej krwi jest osadzony w bardzo delikatnych widełkach, tzn. 7,36 – 7,42, co oznacza, że jest lekko zasadowy. Stan poniżej 7,36 nazywamy kwasicą, zaś stan powyżej 7,42 – zasadowicą.

Twoje płyny ustrojowe też „wiedzą”, w obrębie jakiego odczynu pH powinny oscylować. Twoje ciało ma do tego odpowiednie bufory i za wszelką cenę stara się tą równowagę utrzymać. Nawet jeśli jesteś weganinem, nie grozi Ci zasadowica, chyba, że oddechowa w przebiegu hiperwentylacji – a i to jest zjawiskiem przejściowym i nie mającym wiele wspólnego z tym, jak się odżywiasz.

Jeśli jesz dużo mięsa, cukru i lubisz wypić (nie mam na myśli owocowego smoothie), to chociaż prowadzisz się bardzo niezdrowo i w sposób ulubiony dla nowotworu i podagry, nie doprowadzisz się w ten sposób bezpośrednio do kwasicy metabolicznej. Ale stworzysz warunki idealne dla rozwoju chorób cywilizacyjnych, w tym cukrzycy, która może w konsekwencji zaburzyć równowagę kwasowo-zasadową.

Czy kawa działa przeczyszczająco?

Niektórych już sam zapach porannej kawy gna do toalety i to bynajmniej nie w celach diuretycznych 😉

U jednej trzeciej populacji tak zwanych ludzi zdrowych, kawa działa pobudzająco na perystaltykę jelit – i to zarówno „prawdziwa” jak i bezkofeinowa. Według badań tegoż doktora kawa dawała zaskakująco szybki efekt, chociaż dla jednej trzeciej populacji, której to dotyczy, cała rzecz nie jest zaskoczeniem.

Okazało się, że nasilenie ruchomości jelita grubego następowało już średnio po 4 minutach od wypicia kawy. To sugeruje, według doktora Reada prowadzącego przedmiotowe badania, że kawa w jakiś sposób daje sygnał pobudzający jelito grube drogą nerwową.

Czy mogę się uzależnić od kawy?

Teoretycznie od wszystkiego możesz się uzależnić. Możesz więc uzależnić się od kawy i choć nie będzie to uzależnienie w swojej sile równe np. uzależnieniu od narkotyków czy nikotyny (to też narkotyk zresztą), to po nagłym odstawieniu możesz mieć tak zwane objawy odstawienne, czyli m.in. drażliwość, zmęczenie, bóle głowy, niepokój. Przy czym rzecz bardziej siedzi w psychice niż w ciele, pomimo objawów somatycznych, czyli pochodzących z ciała.

Czy muszę rezygnować z kawy?

Jeśli nie masz zalecenia od lekarza, by z kawy rezygnować, to nie musisz z niej rezygnować zupełnie. Na pewno lepiej byłoby ograniczyć jej spożywanie do 1 filiżanki okazjonalnie i najlepiej, by była to kawa parzona (a więc mniej przetwarzana) organiczna, czyli bio.

A już idealnie będzie, gdy będzie to kawa bio bezkofeinowa (mam na myśli parzoną – nie instant), bo wówczas możesz cieszyć się tym cudownym smakiem i aromatem, a także prozdrowotnymi właściwościami polifenoli i innych przeciutleniaczy, bez ryzyka kontaktowania się z tym, co w kawie jest niekorzystne, czyli z kofeiną.

Oczywiście z umiarem. 

Właściwości prozdrowotne kawy

Kawa zawiera przeciwutleniacze, czyli antyoksydanty, w tym kwasy chlorogenowe i bioflawonoidy.

Antyoksydanty to zmiatacze wolnych rodników, czyli aktywnych form tlenu, które działają niszcząco na komórki i przyczyniają się do tak zwanego stresu oksydacyjnego oraz chorób cywilizacyjnych.

Kawa ponadto wykazuje właściwości neuroprotekcyjne, to znaczy, że chroni komórki nerwowe, na przykład przed jedną z chorób neurodegeneracyjnych, jaką jest choroba Parkinsona.

Właściwości pobudzające kawy

Są tacy, których kawa usypia, albo nie wywiera żadnego wpływu na ich układ nerwowy.

U zdecydowanej większości z nas kawa wykazuje jednak działanie pobudzające.

Czy wiesz, że początkowo, tj. w XII w., kiedy to kawa została sprowadzona do Europy, kawę można było nabyć jedynie w aptece i przepisywał ją lekarz? Dziś takie lekarstwo aplikujemy sobie przy okazji popołudniowego relaksu lub pomiędzy jednym a drugim zadaniem w pracy 😉

Według badaczy kofeina wykazuje podobieństwo do adenozyny, wydzielanej przez zakończenia nerwowe. Już niewielka porcja kofeiny zawarta w dwóch filiżankach kawy blokuje na kilka godzin receptory adenozynowe w mózgu, które to receptory działają hamująco na pracę mózgu. W ten osobliwy sposób objawia się pobudzające działanie kawy.

Kofeina to alkaloid, a alkaloidy mają działanie mutagenne. Oznacza to, że powodują nieprawidłowości genowe i chromosomowe u człowieka (chromosomopatie i genopatie), zwiększając ryzyko chorób genetycznych nie tylko w pokoleniu, którego dotyczą, lecz także przyszłych.

Pobudzający efekt kawy, przejawiający się przyspieszeniem czynności psychicznych oraz zmniejszeniem uczucia zmęczenia, uzyskujemy przy udziale 100-200 mg kofeiny, czyli tyle, ile zawiera kubek kawy (140-285 ml) wypity rano.

Proces dekofeinizacji kawy, czyli jak się robi kawę bezkofeinową?

Bezkofeinowa kawa jest zdecydowanie bardziej korzystna od kofeinowej. Wybierając ją omijamy tym samym niekorzystne działanie kofeiny.

Ale czy sam proces dekofeinizacji kawy jest dla nas bezpieczny?

Zasadniczo tak, przy czym poszczególne metody nieco różnią się pod tym względem.

Dekofeinizacja z użyciem rozpuszczalników chemicznych przebiega z udziałem octanu etylu oraz chlorku metylenu. Przy tym octan etylu został uznany za bezpieczny, ponieważ naturalnie znajduje się w wielu owocach w ilościach znacznie wyższych niż te, jakie są potrzebne do dekofeinizacji kawy.

Chlorek metylenu został dopuszczony do takiego procesu po badaniach.

Dekofeinizacja z użyciem gazów nadkrytycznych przeprowadzana jest z użyciem dwutlenku węgla, jest to zatem metoda w pełni dla nas bezpieczna.

Zaś w dekofeinizacji z użyciem wody i ekstraktów pozbawionych kofeiny, kofeina usuwana jest za pomocą węgla aktywowanego (drzewnego), który jest także jak najbardziej bezpieczny, gdyż stosowany jest jako odtrutka nieswoista ogólnie w zatruciach, z uwagi na właściwości węgla aktywowanego do wiązania toksyn.

Kawa bezkofeinowa nigdy nie jest w 100% pozbawiona kofeiny. Zwykle filiżanka takiej kawy zawiera ok. 1-5 mg kofeiny, w zależności od intensywności naparu. Wszystkie obecne metody dekofeinizacji usuwają bowiem ok. 97 % kofeiny występującej naturalnie w ziarnach kawowych.

Jaką więc pić kawę by korzystać z jej prozdrowotnych właściwości?

Moim zdaniem parzoną bezkofeinową, bo tylko taka zachowuje wszystkie prozdrowotne właściwości kawy parzonej i nie jest tak przetwarzana jak instant, a poza tym omijamy niezdrowe działanie kofeiny. Jedyne kawy bezkofeinowe do parzenia po turecku na naszym rynku stacjonarnym, jakie znalazłam, to Prima finezja w wersji bez kofeiny oraz MK Cafe Mildano, którą bez problemu można kupić w sieci Lewiatan. Finezja jakiś czas temu dostępna była w sieci Carrefour. Niestety obecnie jej nie ma. A szkoda.

Na pocieszenie mamy jeszcze do wyboru całkiem pokaźną kolekcję kaw bezkofeinowych dostępnych przez internet.

Życzę Ci udanych kawowych spotkań z bliskimi w tym szczególnym Świątecznym czasie..

Źródła:

„Żywność Twój cudowny lek” – Jean Carper

1

2


Disclaimer: Nie jestem lekarzem i nie leczę. Zamieszczane tu treści mają charakter jedynie informacyjny i edukujący. Dlatego nie mogą one zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Opisywane tu zagadnienia przedstawiane są wieloaspektowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *