W tym roku gościmy nietypowe jak na naszą aurę zjawisko. Długo utrzymujące się, wręcz tropikalne temperatury. Nie różnią się one od temperatur na Karaibach, czy w stanie Nowy Meksyk, który uchodzi za jedną z pustyń Ameryki. Nawet typowa dla  naszej aury, coroczna „lipcowa pora deszczowa” praktycznie nie wystąpiła, poza kilkoma deszczowymi dniami. Słońce grzeje, bywa, że niemiłosiernie i nawet amatorzy upałów mają dosyć.

 

Zastanawiałaś się, dlaczego w cieplejszych stronach naszego globu ludzie znoszą takie upały przez sporą część roku bez większych niedogodności i problemów zdrowotnych? Temperatury powyżej 35 stopni w cieniu są tam normą, a mimo to nie słychać co godzinę przejeżdżającej er-ki. Dzieje się tak również dlatego, że ci ludzie posiadają wykształcone przez ich organizmy mechanizmy obronne, dzięki którym są w stanie bez szwanku znosić wysokie temperatury.

Ale przede wszystkim w ich naturalnym środowisku dostępna jest żywność bogata w elektrolity i sole mineralne. Te składniki odżywcze najszybciej i najintensywniej tracimy podczas wysokich temperatur, a ich utrata wiąże się często z poważnymi objawami ze strony jednego z naszych „układów sterujących”, czyli układu krążenia.

Mam tu na myśli przede wszystkim mieszkańców tak zwanych tropików, ciepłych (delikatne określenie ;)) krajów, w których upały są normą endemiczną. 

 

Gdzieś na jednej z tropical islands..

Jednym z pokarmów, które pomagają przetrwać w upale jest kokos – owoc palmy kokosowej. Według Wikipedii nazwę palmy kokosowej w języku sanskryt tłumaczy się jako „drzewo, które zaspokaja wszystkie potrzeby życia”. Palma kokosowa porasta wzdłuż wszystkich tropikalnych wybrzeży. Jeśli i u nas nadal będzie tak gorąco, kto wie, może także się przyjmie.. Póki co musi nam wystarczyć palma w Dziwnówku, no i te w Chałupach, które i tak robią dobrą robotę z udawaniem tropikalnych palm kokosowych 😉 I ta na rondzie gen. Charles’a de Gaulle’a w Warszawie oczywiście także.

Okazuje się, że nazwa drzewa, które zaspokaja wszystkie potrzeby życia posiada swoje uzasadnienie. Czy wiesz, że w czasie drugiej wojny światowej, gdy brakowało krwi do transfuzji, używano z powodzeniem wody kokosowej? Jak myślisz, dlaczego?

Kokos zawiera pulę potrzebnych nam mikro- i makro- elementów, witamin, węglowodanów, wartościowych tłuszczy, aminokwasów i znakomicie nawadnia. Woda kokosowa ma skład zbliżony do naszych płynów ustrojowych, dlatego nadawała się do ratowania życia. Znakomicie adaptowała się do warunków wewnątrz ludzkiego organizmu, pełniąc funkcje płynu ustrojowego.

 

Z tego też względu kokos jest niezwykle cennym owocem. Mleko kokosowe, woda kokosowa, olej kokosowy, wiórki kokosowe, miąższ kokosowy zawierający cenne kwasy, w tym laurynowy i kaprylowy, to bardzo odżywcze pokarmy.

Jako dietetyk muszę tu napisać o ważnej rzeczy. Kokos bogaty jest również w tłuszcz nasycony. To ważne, bo według obecnej wiedzy nauk z dziedziny żywienia z tłuszczami nasyconymi nie powinniśmy przesadzać. 

Moim zdaniem tłuszcz nasycony kokosowy różni się od tłuszczu nasyconego pochodzącego z masła czy innych tłuszczy pochodzenia zwierzęcego, pod względem „potencjału miażdżycotwórczego” chociażby, ale stosowną notę zamieścić musiałam. Temat zamierzam bliżej zgłębić. Taka dygresja.

Do myślenia skłonić może chociażby fakt, że mieszkańcy tropików zajadający się owym tłuszczem kokosowym jakoś nie zapadają masowo na dietozależne choroby cywilizacyjne, jak mieszkańcy tak zwanych wysoko rozwiniętych krajów.  

Dlaczego kokos pomaga w upały? Ponieważ jest bogaty w elektrolity, które wypacamy w czasie upałów. Nie rosną u nas takie palmy jak bananowa (bogactwo potasu i innych mikro oraz makro elementów) i kokosowa (już wiesz), ponieważ nie było dotąd takiej potrzeby. Temperatury panujące u nas nie powodowały masowej utraty elektrolitów, natura zatem nie musiała nas ratować przed ich utratą, dostarczając w naturalnie dostępnych pokarmach tego, co jest tak potrzebne do zachowania homeostazy w warunkach wysokiej temperatury otoczenia (homeostaza to naturalny stan dynamicznej równowagi w naszym organizmie).

 

Ale i u nas goszczą tropikalne upały.. a zatem warto wiedzieć, czym się ratować, dopóki jeszcze w Twoim ogródku nie rosną banany.. Tak po prawdzie, widziałam już prawdziwe figi w pewnym ogrodzie w Cieplicach 🙂

 

 

Co zrobić, żeby zachować dobrą formę, a przede wszystkim zdrowie, kiedy polska Zielona Góra dajmy na to, zamienia się w rozgrzane słońcem Santa Fe, a Ustka w Playa del Carmen?

 

  1. Po pierwsze, jeżeli możesz, nie wychodź w czasie gdy słońce jest najsilniejsze, czyli pomiędzy godziną 11-tą a 16-tą. Opalanie w tym czasie, szczególnie długotrwałe, może skutkować udarem cieplnym, szczególnie jeśli nie zastosujesz ochrony głowy. Tak czy inaczej, wychodząc w upały z domu przywdziej czapkę z daszkiem i z lanserską miną przemierzaj skąpane w słońcu ulice 🙂 Kiedy widzę śmiałków biegających w pełnym słońcu zastanawiam się, czy są tylko masochistami czy też mają zamiar zrobić sobie poważną krzywdę wysiłkiem w takich warunkach, skutkującym przegrzaniem cieplnym i utratą elektrolitów, które to wówczas z mocą wodospadu opuszczają ich ciała. Nie wierzysz? Po prostu wyjdź z domu w czasie, gdy temp. powietrza osiąga ok. 35 stopni Celsjusza. Od razu zalewasz się potem, a wraz z nim wodą i elektrolitami, w tym sodem. A co dopiero gdy biegasz.. Tą przyjemność najlepiej więc w czasie upałów uskuteczniać wczesnym rankiem lub późnym wieczorem.

2.Pij wodę wysokozmineralizowaną. Odkąd mam problem z utrzymaniem poziomu elektrolitów na przyzwoitym poziomie (z powodu nerwicy neurowegetatywnej, która  wręcz „schlewa” elektrolity), dobrze mi się sprawdza Muszynianka, bo ma dużą zawartość magnezu i wapnia. Woda Jantar zawiera z kolei sporo sodu, co też jest spoko – ten elektrolit jest w dużej ilości wypacamy i trzeba go uzupełniać. Woda z solą kłodawską czy himalajską także jest dobrym wyjściem, chyba, że masz stwierdzoną hipernatremię i zalecenie ograniczania soli. Jednak i w takiej sytuacji poradź się lekarza, bo Ty także przecież tracisz elektrolity w  czasie  upałów. Ustronianka oraz Jurajska z jodem lub magnezem są również w moim odczuciu warte uwagi. Pamiętamy wszak, że w naszym kraju ludzie zazwyczaj nie cierpią na nadmiar jodu w organizmach, a często wręcz przeciwnie. Nerwowe tempo życia u nas, nijak mające się do siesty mieszkańców krajów południa spija z nas magnez, który potrzebujemy uzupełniać.

 

 

3. Tak zwana siesta ma swoje uzasadnienie. Siesta to zwyczajowy wypoczynek w ciągu dnia, praktykowany przez mieszkańców krajów południowych. Nie jest on bynajmniej podyktowany lenistwem. Twój organizm w czasie upału naturalnie domaga się odpoczynku i zwolnienia tempa po to, by wysiłek, czyli praca mechaniczna, nie generował jeszcze więcej energii cieplnej. To taka naturalna ochrona przed przegrzaniem grożącym udarem cieplnym. W pracy umysłowej też trudno o efektywność, gdy w pomieszczeniu żar tropików. Wszystkie procesy w Twoim ciele naturalnie nastawiają się wtedy na oszczędność w produkowaniu energii. Dlatego włącza Ci się tryb slow i najchętniej położyłabyś się z mrożoną frappe w pobliżu, zamiast rozkminiać miesięczne zestawienia kosztów.

 

W naszym kraju nie ma zwyczaju siesty. Zatem zadbaj o przerwy w ciągu pracy, a jeśli pracujesz fizycznie, oszczędzaj siły i elektrolity i rób tylko to, co konieczne, kiedy temperatury sięgają podzwrotnikowych wartości.

 

 

4. Elektrolity czyli woda kokosowa i wspólnicy.

Raczej nie podłączysz sobie wlewu z kroplówką z płynem wieloelektrolitowym, no chyba, że możesz i wolisz tą opcję od szklaneczki wody kokosowej  i sałatki z kiwi i banana. Nasz rodzimy sok pomidorowy jest także znakomitym źródłem elektrolitów, a szczególnie potasu, a solony – sodu. Po wodę kokosową nie musisz jechać do Puerto Rico. Już bez problemu jest dostępna w Polsce. W Lidlu, czy Żabce można kupić taką bez dodatków i w dodatku w miarę przyzwoitej cenie. Każde mleczko kokosowe też robi za dostarczyciela wszystkiego, co potrzebne. Najlepiej wybieraj te bez dodatków typu E, są najzdrowsze.

 

 

5. Chłodne  okłady lub chłodny prysznic, jak sama nazwa wskazuje – dla ochłody.

Ale nie kombinuj z chłodnym prysznicem na rozgrzane ciało, jeśli nie chcesz mieć sensacji krążeniowych. Jeśli kardiologicznie coś u Ciebie jest nie halo, tym bardziej zachowaj ostrożność. Zapewne nie możesz korzystać z sauny, a już na pewno po tuż wyjściu z sauny od razu wskakiwać pod zimny prysznic. Normalnie tak się robi dla utrzymania i wzmocnienia efektu sauny, ale Tobie nie wolno tego robić. Skurcz naczyń krwionośnych pod wpływem nagłego bodźca w postaci niskiej temperatury, może spowodować u Ciebie problemy z krążeniem, np. zaburzenia rytmu serca.

Nie wlatuj do wody z prędkością torpedy, nawet jeśli jesteś zdrowy, jeżeli ciało masz rozgrzane przebywaniem na słońcu – szok termiczny może być dla Ciebie niebezpieczny. Jak wyżej powiadam – powoduje natychmiastowy skurcz naczyń krwionośnych.

 

6. Jedz lekkie posiłki bogate w witaminy i sole mineralne, np. chłodnik gazpaczo, pełen potasu i soli mineralnych. Hiszpanie i Meksykanie wiedzą co robią, zajadając się tym w upały. U nas sprawdzają się chłodniki, np. ogórkowy, botwinkowy.

Egzamin zdadzą też lekkie sałatki. Lekkie to znaczy, że w upały majonez i kiełbasę lepiej sobie odpuścić. Zresztą WHO już ogłosiła, że przetworzone i czerwone mięso przyczyniają się do zachorowania na raka. Należą tu m.in.: przetworzona wieprzowina, wołowina, parówki, kiełbasy.

Grill, ulubiony „sport” wielu Polaków, nie jest już po tej wiadomości tylko przyjemną rozrywką na letnie wieczory.

Wszystko, co jest przygotowywane na jajkach (kremy, majonezy), w czasie upałów stanowi zagrożenie sanitarne – produkty takie szybko się psują pod wpływem wysokiej temperatury, a poza tym po niedługim czasie wyglądają nieapetycznie. Zamiast ciężkich kremów organizm lepiej zniesie lekkie owocowe sorbety i owocowe sałatki.

 

7. Dobry preparat wielowitaminowy uzupełni tracone w czasie upałów witaminy i biopierwiastki. Zwróć uwagę szczególnie na witaminy rozpuszczalne w wodzie, czyli wszystkie poza A, D, E i K. Witamin rozpuszczalnych w wodzie najwięcej właśnie tracimy z potem i moczem.

 

8. Magnezzzzz..

Tracimy go na co dzień przez wszechobecny stres. I o ile Twój dzień nie wygląda jak dzień wyluzowanego plantatora z zapomnianej przez świat chilijskiej winnicy i nie kończysz go beztroskim śmiechem w gronie znajomych, a od rana masz włączony „fast mode” i w głowie kotłujące się myśli, czy zdążysz odwieźć dzieci do szkoły, przedtem zrobić im śniadanie, czy na pewno wzięłaś pendriva z prezentacją na dzisiejsze zebranie zarządu i czy to nie na dzisiaj przypadkiem miałaś do zrobienia analizę wydatków z ostatniego kwartału, magnez jest absolutnym must have w Twojej torebce. I w Twoim życiu. Bez suplementacji magnezem daleko nie zajedziesz. I nawet jeśli tempo Twojego życia nie jest aż tak zawrotne, suplementacja magnezu jest potrzebna, aby sprostać stresowi, na jaki narażony jest nasz układ nerwowy w czasach, kiedy informacja goni informację. Tym bardziej, że w czasie upałów i stresu tracimy ten pierwiastek, a bez niego nasz układ nerwowy i układ krążenia nie będą funkcjonowały prawidłowo.

 

Uwaga Uwaga! Przeciwwskazaniem do suplementacji magnezem jest m.in. zbyt niskie ciśnienie krwi oraz bradykardia. Jony magnezu są czynnikiem kardiodepresyjnym, a to znaczy, że wpływają na obniżenie ciśnienia krwi oraz częstotliwości akcji serca. Dlatego nie możesz ich zażywać, jeśli Twoje parametry hemodynamiczne (krążeniowe) są i bez tego zbyt niskie.

 

9. Ciesz się słońcem, ale z umiarem. Jeśli lubisz leżeć plackiem, co nie jest jednak najlepszą opcją, godzina z przerwami w zupełności wystarczy. Spacer wybrzeżem tak samo opala, a przy okazji ochłodzisz nogi falami morskiej wody, powdychasz i poprzyswajasz przezskórnie jod. Przebywanie na słońcu uruchamia w organizmie syntezę witaminy d3, która przyda nam się w miesiącach jesienno-zimowych, kiedy będzie jej jak na lekarstwo. Pamiętaj jednak o osłonie głowy.

 

Zdjęcia zamieściłam dzięki uprzejmości serwisu pixabay.com.

Przyjemnego korzystania z wakacji i dobrego samopoczucia w upalne dni życzy Ci jagodowa dietetyczka – Patrycja Pietrzycka 🙂

 


Patrycja Pietrzycka – Dietetyk lic.

Nauczenie Cię trwałych nawyków żywieniowych, dzięki którym będziesz zdrowszy, jest dla mnie priorytetem. Dlatego pracuję na zaleceniach dostosowanych do Twojego stanu zdrowia, dzięki którym otrzymujesz możliwość stopniowej poprawy Twojego zdrowia i samopoczucia w przyjemny, bezstresowy sposób, bez liczenia kalorii i gram. 


Jeżeli interesuje Cię indywidualna konsultacja dietetyczna ze mną, napisz do mnie w zakładce „Kontakt” lub za pomocą strony Jagodowa Dolina na fb. 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *